Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Władca Pierścieni lekturą szkolną!

Jak donosi strona Ministerstwa Edukacji Narodowej w nowym kanonie lektur szkolnych znalazł się Władca Pierścieni! Książka jest obowiązkową lekturą dla uczniów klas V-VI szkoły podstawowej! Dnia 6 sierpnia 2007 r. minister podpisał rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół. Warto przyjrzeć się temu dokumentowi. Jako, że tolkieniści są zazwyczaj osobami kochającymi literaturę w ogóle, dodam, że w nowym kanonie lektur, po uzgodnieniach dokonanych z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, uwzględniono fragmenty powieści Ferdydurke Witolda Gombrowicza, Sklepy Cynamonowe (wybrane opowiadania) Brunona Schulza i Zapiski więzienne kardynała Stefana Wyszyńskiego. We wcześniejszych propozycjach uwzględniono również utwory Jana Lechonia i Kazimierza Wierzyńskiego. Rozporządzenie w wersji podpisanej przez Ministra dostępne jest w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie MEN.

Kategorie wpisu: Informacje medialne

30 Komentarzy do wpisu "Władca Pierścieni lekturą szkolną!"

zx, dnia 09.08.2007 o godzinie 14:39

IMO V-VI klasa to za wcześnie na WP.

Galadhorn, dnia 09.08.2007 o godzinie 16:29

Ja właśnie w VI klasie przeczytałem po raz pierwszy „Silmarillion” i „Hobbita”. Przeczytałbym też i WP, ale był dla mnie wtedy nie do zdobycia. W bibliotekach kolejki, w sklepach pod ladą albo nakład wyczerpany.

Telperion, dnia 09.08.2007 o godzinie 16:33

Też mi się wydaje, że trochę za wcześnie. Obawiam się, by WP nie stał się przekleństwem V i VI klas (oczywiście ze względu na objętość), obowiązkowa…. nie lubię tego słowa…..

Meadhros, dnia 09.08.2007 o godzinie 16:48

Zgadzam się z zx-em. WP jako lekura dla klasy V i VI to jak dla mnie zły pomysł… Mi by pasowała I gimnazjum…

Kate, dnia 09.08.2007 o godzinie 18:38

Ja też uważam, że to trochę za wcześnie. W VI klasie przerabiałam „Hobbita” i przez to właśnie dużo moich znajomych niestety znienawidziło Tolkiena, a tylko nielicznych (w tym także mnie) tknęło do sięgnięcia po inne książki Mistrza:) Pozdrawiam.

Eruanno, dnia 09.08.2007 o godzinie 18:54

Jednym słowem Romek przesadził. W tym wieku na samą myśl o czymś co ma ponad 100 stron większość ma ciarki. Co dopiero 3 tomy po ponad 300 stron. Swoją drogą, wątpię by nauczyciele zastosowali się do tego. Nieliczni tak, ale nie wszyscy. Tak się składa, że nie we wszystkich bibliotekach jest wystarczająca ilość egzemplarzy LotR… Władca jest raczej na poziomie licealnym…

Galadhorn, dnia 09.08.2007 o godzinie 19:08

Eruanno, minister to Twój kolega? Zachowajmy kulturę.

Spójrzmy na inne lektury:
_____________________________________________
„Lektura
1. Carlo Collodi – Pinokio; Karol Bunsch – Dzikowy Skarb (fragmenty);
Daniel Defoe – Robinson Crusoe; Irena Jurgielewiczowa – Ten
obcy; Rudyard Kipling – Księga Dżungli; Józef Ignacy Kraszewski –
Stara Baśń (fragmenty); Clive Staples Lewis – Opowieści z Narnii,
cz. I: Lew, Czarownica i stara szafa; Lucy Maud Montgomery – Ania
z Zielonego Wzgórza; Zbigniew Nienacki – Pan Samochodzik
i Templariusze; John Ronald Reuel Tolkien – Władca Pierścieni;
Henryk Sienkiewicz – W pustyni i w puszczy; Alfred Szklarski –
Tomek w krainie kangurów; ks. Jan Twardowski – Zeszyt w kratkę;
Mark Twain – Przygody Tomka Sawyera.
2. Baśnie, legendy, opowiadania i utwory poetyckie pochodzące
z regionu.
3. Inne teksty reprezentatywne dla źródeł kultury europejskiej.
4. Wybrane przez uczniów i nauczyciela stosownie do moŜliwości
i potrzeb uczniów:
1) utwory prozatorskie i poetyckie wprowadzające w polską tradycję
i współczesność literacką,
2) teksty reprezentatywne dla różnych rodzajów, gatunków i form
artystycznego wyrazu, ze szczególnym uwzględnieniem
utworów epickich, w tym odmian prozy fabularnej, literatury
science fiction.
5. Teksty użytkowe, publicystyczne, popularnonaukowe, przedstawienia
teatralne, filmy, słuchowiska radiowe, programy telewizyjne.”
_________________________________________________
„Robinson” czy „W pustyni i w puszczy” to również obszerne lektury. Minister nie podjął tej decyzji sam (bo nie jest polonistą tylko prawnikiem), ale odpowiedzialny jest za to resort MEN – spodziewam się, że była to decyzja przemyślana. Mnie się podoba, bo akurat w tym samym czasie czytałem choćby „Silmarillion”, który jest „trudniejszy” od WP (podobno).

A to, że wiele dzieciaków nie przeczyta, tylko będzie korzystać z opracowań i filmu, to ich strata. Dzisiaj są takie czasy, że każdy pracuje na swój własny sukces.

Slawin, dnia 10.08.2007 o godzinie 9:39

Dla mnie uczynienie z „WP” lektury jest złą decyzją. Po pierwsze to nie książka dla podstawówki, a po drugie nie cieszy mnie perspektywa „pomarańczowej pornografii”, czyli małych książeczek-bryków w pomarańczowych okładkach. Sama jestem na humanie i widzę po moich znajomych jak oni czytają lektury. Najczęściej kończy się to na opracowaniach. Niektórzy zaległoście doczytują wprawdzie w czasie wakacji, ale to i tak rzadkość. Wydaje mi się Galadhornie, że w porównaniu „WP” z „W pustyni i w puszczy” czy „Robinsonem”, te ostatnie, jeśli chodzi o objętość, wypadają dość blado. Zerknęłam właśnie do biblioteczki i mój egzemplarz utworu pana Sienkiewicza liczy sobie niecałe 320 stron, co w sumie nie jest ilością zawrotną. Nie są też tak rozbudowane pod względem fabuły (jeśli dobrze pamiętam… 😉 ).Biorąc pod uwagę, że dla licealistów przeczytanie lektury stanowi często problem, zwłaszcza jeśli mowa o grubych tomiskach, dla podstawówki tym bardziej może to być trudne. Zresztą nie wyobrażam sobie jakoś nauczycieli faktycznie przykładających się do omówienia „WP”.

M.L., dnia 10.08.2007 o godzinie 11:40

Też sie zgadzam. To, że sa tacy, co przeczytali WP w IV, V czy VI klasie podstawowki, to chwala im za to. Ale ze wzgledu na objętość, to jest raczej ksiazka dla klas późniejszych. Zmuszanie do czytania, tak opaslej lektury może tylko i wyłącznie do niej zniechęcić. Wbrew pozorom WP to ksiązka do ktorej trzeba dorosnąć.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Kayla, dnia 10.08.2007 o godzinie 18:48

Moje zdanie (tak jak i wielu innych, jak widzę) można wyrazić w następujących słowach: nie, nie i NIE! Jeśli WP miałoby się stać lekturą obowiązkową, to prędzej w gimnazjum. Ewentualnie można to rozłożyć nastepująco: tom I w gimnazjum, pozostałe dwa w liceum (podobnie jest u nas z inną lekturą: w gimnazjum z „Pana Tadeusza” obowiązkowe były tylko dwie pierwsze księgi, resztę mamy omawiać w liceum).

Slawin, dnia 10.08.2007 o godzinie 20:47

Prawdę mówiąc nie widziałabym sensu w dzieleniu „WP” i omawianiu go „na raty”. W zasadzie żeby cokolwiek kojarzyć trzebaby i tak za każdym razem czytać książkę od początku (przynajmniej jeśli chodzi o większość). Inaczej pewne rzeczy się po prostu zapomina, a poza tym znika cała atmosfera utworu. (Osobiście przerabiałam w gimie całego „Pana Tadeusza” i moim zdaniem to najlepsze wyjście. Potem w liceum okazjue się, że jedne czytał całą książkę, drugi tylko rozdział X i Y, a trzeci jeszcze inaczej. Chore.)

tomgoold, dnia 10.08.2007 o godzinie 21:04

Zastanawiam się czy te głosy przeciw nie wynikają aby z zazdrości o „Władcę Pierścieni”? Bo przecież teraz „Władcę Pierścieni” znać będzie właściwie każdy i cała aura wyjątkowości oraz wtajemniczenia zniknie. Oczywiście nie łudźmy się, że każdy dwunastolatek faktycznie sięgnie po książkę. Większość obejrzy film i przeczyta odpowiednie opracowanie, a gotową pracę domową ściągnie z internetu. Słowem Tolkien zostanie „zaliczony” na tej samej zasadzie co inne lektury. Zgadzam się jednak, że książka powinna trafić do gimnazjum.

Galadhorn, dnia 10.08.2007 o godzinie 21:10

W każdym razie powstała szansa na większą obecność zrzeszonych miłośników Tolkiena w szkołach. Od lat w ramach ŚKF (Sekcja Tolkienowska) braliśmy udział w lekcjach i prezentacjach nt. Tolkiena. Teraz być może ambitni nauczyciele częściej będą szukać kontaktu z tolkienistami, żeby przygotować fajną lekcję. Szansa dla nas, Kochani, żeby popularyzować dzieło Profesora.

Dagnerie, dnia 11.08.2007 o godzinie 12:05

Sławinie, masz rację. Omawianie na raty? Nie da się napisać charakterystyki Aragorna po pierwszym tomie. A Gandalf? Zaliczyć go do zmarłych?

Tomie, zazdrość? O co niby? Co wyjątkowego w lubowaniu się w książkach Tolkiena? Taka sama książka jak inne, też mające swoich fanów 😉

Slawin, dnia 11.08.2007 o godzinie 15:06

Dagnerie – Slawin, nie Sławin i naprawdę jestem kobietą! X-D (Mój nick jakiś dziwny jest wszyscy tam widzą „Ł”…)

Co do ambitnych nauczycieli, musiałoby im się po prostu chcieć i powinni też traktować Tolkiena jako poważnego twórcę, bo prawdę mówiąc dla większości pozostaje on chyba takim bajkopisarzem nadającym się tylko dla dzieci. Dlatego nie pokładałabym w szkołach zbyt dużej nadziei na rozwój tolkienizmu. Szkolne kółka zainteresowań zazwyczaj nie wypalają z prostej przyczyny – uczniowie po lekcjach nie mają czasu. Moim zdaniem przydałoby się raczej więcej „inicjatyw obywatelskich” w domach kultury, czy może więcej takich ŚKF-ów, ale na to potrzeba przede wszystkim ludzi, którzy to będą ciągnąć. Ale z drugiej strony może masz rację Galadhornie – to jest szansa na promocję Tolkiena. I może tak to należy traktować. W końcu równie dobrze może się znowu zmienić minister (daj Boże!) i „WP” wypadnie z kanonu. Pożyjemy, zobaczymy.

Adanedhel, dnia 11.08.2007 o godzinie 21:05

Władca Pierścieni jest książką-arcydziełem, które na lekturę nadaje się bardzo. Tylko że wiele dzieci z podstawówek przymus czytania może zniechęcić do Tolkiena, poza tym wiele nauczycieli nie traktuje poważnie fantasy. Z własnego doświadzcenie wiem, że na wszystkie lektury obowiązkowe nie ma czasu, a nauczyciele mają prefeencje lekko szowinistyczne, tzn. wolą lektury polskie.

Dagnerie, dnia 11.08.2007 o godzinie 23:07

„a nauczyciele mają prefeencje lekko szowinistyczne, tzn. wolą lektury polskie.”
Zaskoczę Cię, ten przedmiot nazywa się „język polski” 😉 tak więc głównie literaturę polską powinno się omawiać i będąc nauczycielem takiego przedmiotu też ucięłabym coś z literatury powszechnej na rzecz dzieła polskiego.

M.L., dnia 11.08.2007 o godzinie 23:44

O właśnie, i może, zwłaszcza w klasach humanistycznych, przydałby się przedmiot literatura światowa, lub cos podobnego, ale chyba nie wcześniej niz w liceum.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Atanvarne, dnia 12.08.2007 o godzinie 1:18

Lektury, wszystkie, jakiekolwiek by one nie były, odstraszają uczniów, myślę, że w dzisiejszych czasach WP jest postrzegane, przez młodych jako, hmmm, zabytek, czy coś w tym stylu, WP jest książką nie dla wszystkich, jest ona raczej hobby[it ;-)]styczna… ale to tylko IMO 😀

Morwen, dnia 12.08.2007 o godzinie 10:05

Problem z WP jest taki, że jest to dość długa książka, a jak wiadomo dzieciom nie chce się czytać nawet krótkich lektur. Obawiam się, że wiele z nich się zniechęci do powieści. Poza tym, poloniści mogą w zły sposób „przerabiać” jej treść, spłaszczając jedynie do dosłownej interpretacji nie doszukując się niczego głębszego. Nie chciałabym, aby wyrosło pokolenie ludzi myślących, że WP to tylko bajeczka fantasy dla dzieci.

Telperion, dnia 12.08.2007 o godzinie 11:54

Zostanie jeszcze problem przekładu, czy będzie odgórnie ustalony (np M.Skibniewskiej) czy kto co dostanie w bibliotekach czy ksiegarniach. Mogoa, pojawic się przecież liczne problemy podczas przerabiania lektury, choćby terminologiczne….

Arganthe, dnia 13.08.2007 o godzinie 15:01

V-VI klasa podstawówki to wg mnie zdecydowanie za wcześnie na WP. Tutaj pasowałby raczej „Hobbit”. Myślę też, że „Władca” jako całość w kanonie lektur to zły pomysł. Po pierwsze z powodu długości. Po drugie, kiedy omawia się w szkole fantastykę (a już się to robi, w moim podręczniku do I klasy liceum były fragmenty opowiadań Sapkowskiego i „Silmarillionu”), to jest tendencja, żeby pokazywać dane książki tylko jako przykład gatunku, w stylu: „Widzicie, a tak wygląda fantastyka, są smoki i czary, nawiązania do baśni i mitów.” Co siłą rzeczy spłyca odbiór książki, nawet takiej.
Jak dla mnie: jeśli już Tolkien w kanonie lektur, to dopiero w liceum i najlepiej opowiadania, np. „Kowal z Podlesia Większego”.
Na liście pod linkiem widać też „Opowieści z Narni”. Zawsze mi się wydawało, że to jedna z tych książek, którym bardzo źle robi przy lekturze (szczególnie przy pierwszej) obecność „komentarza towarzyszącego”. Ale ważne w końcu, żeby lekturami były dobre książki… Ciekawe, jak to się skończy. Od dłuższego czasu obserwuję z zainteresowaniem „aferę lekturową” i chyba nie jest tak źle, jak jeszcze niedawno miałam wrażenie.

Heollin o Lórien, dnia 13.08.2007 o godzinie 18:11

A ja przeczytałam ”Władcę Pierścieni” w 3 klasie… Miałam 9 lat… Hobbita i Sillmarilion w 4… i dziwnym trafem nie czułam się za mała…

Aerveornis, dnia 14.08.2007 o godzinie 15:39

Całą VI klasę marzyłam, by dowiedzieć się, że w gimnazjum będzie omawiane któreś z dzieł Tolkiena, a teraz – „Władca” będzie w szkole podstawowej! Moja koleżanka z innej szkoły omawiała „Hobbita”, a w naszej szkole – nic tolkienowskiego! Chociaż… może to i lepiej? Mogę czytać WP bez przymusu, bez ograniczenia czasowego – jako nie-lekturę. Wiem, że mój komentarz nie wnosi wiele do Waszej dyskusji, ale w mojej wypowiedzi chciałam tylko wyrazić swój żal co do tego, że moje marzenie o omawianiu książek Tolkiena nie spełni się…

Olorin White, dnia 15.08.2007 o godzinie 9:15

Jeśli część młodych uczniów spotkała by sie z przekładem pana Łozińskiego, to IMO nie pokładam dużych nadziei w tym że w ogóle zajrzą jeszcze kiedykolwiek do tej książki, przeczytawszy parę stron… Wtedy liczba miłośników Tolkiena nie będzie się pięła ku górze, przynajmniej jeśli chodzi o poznanie WP tylko w szkole. Zdecydowanie należało by przenieść WP do późnejszych klas gimnazjum albo i do liceum, a być może i pozbyć sie innych lektur za które wszedłby Władca…

Tallis Keeton, dnia 17.08.2007 o godzinie 23:30

Ja rozumiem, że można się cieszyc z idącej za tą decyzją popularyzacji, ale jeśli większosć polonistów jest taka, jak była moja polonistka w państwowym liceum (bo w szkole społecznej bylo inaczej), to ja bym się obawiała tej popularyzacji dzieł Tolkiena i pytała czy nie lepiej stawiać na jakość – czyli tych co to sami i samodzielnie, z własnej ochoty, a nie tych, co to im zostaną interpretacje dookreslone i wyłożone przez nauczyciela, zresztą jak sądzę znudzonego i zbulwersowanego, że ma uczyć bajek – a nie na ilość użytkowników świata Tolkiena? Podejście nauczycieli do fantasy jest takie, jakie widać, i chyba obowiązkowość WP tego nie zmieni, nadal będą to traktowali, jak przymus dla siebie, i albo wymigiwali się od przerabiania dzięki małej ilosci czasu, albo przeraniali na zasadzie – patrzcie dzieci, tak oto wygląda fantasy – smoki, trole i fajerbole :) Jeśli nauczyciele w większosci tak będą robić to ja myślę, że niewiele o Tolkienie nauczą obecnych nastolatków co najwyżej wpoją im własną pogardę do gatunku albo już całkiem zamordują nam tę książkę. Wyedukują pokolenie, które do WP podchodzić będzie jak do jeża – bo długie i nudne, albo jak do popkulturowej papki – bo to też jest fantastyka, a każda fantastyka to chłam.
Mam nadzieje, że tak nie będzie, że jednak większośc nauczycieli, albo daruje sobie omawianie, albo będzie omawiać to rzetelnie. Niemniej mam takie obawy.
A co do wieku czytelnika, 12 to może troche za mało, sama czytałam to po raz pierwszy w wieku 17 lat a i tak czułam, że tylko skrobię po wierzchu :) no, ale od tego są nauczyciele, żeby wytłumaczyli i pogłębili wiedzę, jaką młody czytelnik wynosi z lektury.
poz :)
tal

Lindończyk, dnia 15.04.2008 o godzinie 14:50

W wieku nie widze problemu sam przeczytalem w wieku 10 lay Silam w wioeku 11 lat a teraz mam 12 nie sprawialo mi to wiekszych roblemow :).Reszte dopisze pozniej bo czasu nie mam :)

Paweł, dnia 04.01.2010 o godzinie 1:17

Nawet Tolkien powiedział, że Władca Pierścieni nie jest odpowiedni dla dzieci, jeśli w ogóle jest odpowiedni dla kogokolwiek. Przez to stwierdzenie uważam, że WP powinien być lekturą w 2-3 klasie liceum, lub 3-4 technikum. Nawet ja ostatnio (mając 17 lat), przeczytałem WP, Silmariliona, Hobbita, Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści, a teraz kończę czytać Księgę Zaginionych Opowieści, i uważam, że WP nie jest odpowiedni dla młodzieży poniżej 16 roku życia.

Pimi, dnia 01.10.2010 o godzinie 20:21

Szkoda że za moich czasów nie było takich lektur, może nie dostałbym tyle dwój za nieczytanie lektur… 😉
Pozdrawiam!

tomek, dnia 31.03.2015 o godzinie 13:41

Przypominając sobie swoje lekcje polskiego z podstawówki to zły nauczyciel może popsuć radość nawet z takiej lektury..oby to nie spotkało Władcy Pierścieni.

Zostaw komentarz