Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Masło maślane, czyli o tolerancji i poszukiwaniu prawdy/zabawy…

Nie chcę powielać tekstów Galadhorna, ale postaram się wnieść coś nowego do sprawy. Ciągle zapominamy, że obowiązuje zasada wzajemnej tolerancji. Żyjemy, dajmy żyć innym.

Tolkienolodzy, tudzież badacze Ardy, swej prawdy poszukują w zaginionych listach, Historii Śródziemia, szczegółowych badaniach nad biografią i szkicami pozostawionymi przez mistrza. Autorzy fanfików z kolei, z powodów i w sposób przedstawiony przez Dagnerie, rozbudowują i modyfikują Arde, gdyż to dla nich jest sposobem na poznanie jej. Wymieniłem tylko dwie grupy fanów, ponieważ tylko one biorą dotychczas udział w tej dyskusji. Jest też wiele innych społeczności, które dążą do poznania dzieła Tolkiena. Każdy robi to na swój, nieco odmienny od innych, sposób. Wszyscy jednak dążymy do poznania prawdy. Nie ma sensu spierać się o drogi, jeśli wszystkie prowadzą do jednego celu. Źle zaczyna się dziać dopiero, gdy zabawa w poszukiwania zamienia się w rzemiosło, lub co gorsza, w zachowanie budzące niezdrowe emocje. Tolkien nie tworzył Władcy by dzielić ludzi, nie tworzył go także by ich łączyć. Niespodziewanie dzieło jego życia stało się cechą jednoczącą tysiące, jeśli nie miliony ludzi na całym świcie. Dlaczego spieramy się o drogi? Czym pisanie fanfików jest lepsze lub gorsze o innych sposobów wyrażania swego uwielbienia? To samo pytanie można zadać w kontekście każdej z dziedzin fandomu. Bądź co bądź wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Nie będę wkraczał w politykę, ale w czym ateizm jest gorszy od wiary? Mówienie ateiście, że Bóg istnieje jest tak samo godzące w światopogląd jak negacja jego istnienia dla katolika. Analogicznie z fanami. Czy mamy chwycić za broń, bo ktoś zrobił coś co się nie mieści w naszym sposobie „na tolkiena” lub jest z nim sprzeczne?

Nie ma sensu dalej tego roztrząsać. Musimy sobie uzmysłowić, że ktoś kto wypowiada się publicznie, w postaci postów, felietonów, fanfików, fanzinów i tym podobnych, musi jednocześnie być gotowy na zderzenie się z krytyką, nawet bardzo ostrą. Jeśli sobie z nią nie radzi, to jego sprawa, a nie powód do izolacji całej społeczności. Krytyczne nastawienie nie oznacza braku tolerancji.

Jednocześnie musimy bardzo uważać, by nie przekroczyć wąskiej granicy oddzielającej zabawę od rzemiosła. W chwili jej przekroczenia wszystko traci swój pierwotny cel. Magia znika bezpowrotnie. Pozostaje gorycz.

Kategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Fandom tolkienowski

5 Komentarzy do wpisu "Masło maślane, czyli o tolerancji i poszukiwaniu prawdy/zabawy…"

Dagnerie, dnia 03.08.2007 o godzinie 20:28

Bardzo ładnie, podoba mi się :)
Wrzucę tylko swoje 3 grosze: nie uważam, żeby ktokolwiek izolował się z powodu krytyki innych, czy to autorzy artykułów czy autorzy fanfików. Stereotypy o jednych i drugich powodują bariery i podziały, a szkoda.

Galadhorn, dnia 04.08.2007 o godzinie 0:01

Dzisiejsza cywilizacja zachodnia określona została przez kogoś „cywilizacją zabawy”. Hmmm, jakoś nieskoro mi dołączać do takiego rozrywkowego świata. Boję się, że brak w nim atmosfery do refleksji. Ale i tak nie tracę nadziei, że nawet poprzez lekkie podejście do dzieł Tolkiena – a takie chyba jest bardzo powszechne – coś tam w duszy zostanie, jakaś nieruszana struna może być targnięta. Nie wierzę, żeby miłośnik Tolkiena (czyli ktoś inny niż fan filmów Petera Jacksona), czytelnik jego książek, widział tę literaturę tylko jako pole zabawy. Niezależnie od poglądów na świat, niezależnie od wyznawanej wiary lub niewiary dostrzegam od lat wśród miłośników książek Tolkiena jedną ważną rzecz – wrażliwość na piękno. Tak trzymać!

Tallis, dnia 07.11.2007 o godzinie 21:38

Mówisz Galu, że lekkie podejście jest bardzo powszechne, a jednocześni obawiasz się, w innych postach, że zeżre go nadmiar napuszonego profesjonalizmu. No, więc jak to jest? Rozrywki i lekkiego traktowania jest więcej, czy też raczej jej ubywa?
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 21:47

Tal, mistrzostwem jest utrzymanie równowagi między dwiema skrajnościami. Próba refleksji, ale jednocześnie zdrowy dystans do siebie – i humor, który jest cechą osób inteligentnych.

Tallis Keeton, dnia 07.12.2007 o godzinie 16:16

Ja też obecnie uważam, że napuszony profesjonalizm atakuje i niszczy te bardziej lekkie, rozrywkowe oraz literackie aspekty tolkienowszczyzny. Zamieniamy imo literature na politykę, mitologię na religię i filozofię na ideologię. Szkoda. :(
poz :)
tal

Zostaw komentarz