Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Prawdy, które dzielą…

faramir__jpgFaramir by Black_Sword

Obserwując od wielu lat ewolucję naszych tolkienowskich zainteresowań, dochodzę do wniosku, że chyba nie warto poszukiwać prawdy o Tolkienie, jego światopoglądzie, filozoficznych i etycznych podstawach jego literatury… Środowisko się dzieli, środowisko jest zaniepokojone, brzęczy gdzieniegdzie jak w ulu od insynuacji, wyraźnego dawania-do-zrozumienia-że-się-nie-podoba, publicznych i głośnych vota separata.

Przeżyłem kilka burzliwych dyskusji na temat „morału” tolkienowskich opowieści. Lubię dyskusje, ale bolą mnie spory. Dziś nasza wiedza o religijnych i etycznych poszukiwaniach Profesora jest dużo większa niż za czasów, gdy zaczynałem swoje spotkanie z jego książkami. Wydano listy Tolkiena, znamy późne teksty Profesora, w których mnóstwo jest rozważań nad metafizyczną i etyczną stroną jego mitopeicznego uniwersum: Athrabeth Finrod ah Andreth, Myths Transformed, Notes on ‚Órë’ i wiele, wiele innych. Świetne teksty. Dają naprawdę dużo do myślenia, są doskonałym materiałem do dyskusji. Co z tego, gdy niektórych miłośników Tolkiena drażnią takie poszukiwania.

Bez wiedzy o żarliwym katolicyzmie Tolkiena, o jego poglądach na literaturę, o poglądach politycznych, o przemyśleniach na temat współczesności, na temat modernizmu we wszelakich jego przejawach, trudno jest moim zdaniem zrozumieć fenomen tej literatury. Owszem, można zatrzymać się nad samym analizowaniem uzbrojenia Ardy albo botaniki tego świata, można roztkliwiać się nad tym czy nad tamtym bohaterem, ograniczać swoje pasje tylko do języków albo tylko do map Śródziemia. Trzeba mieć wtedy jednak świadomość, że jest to tylko fragment wielkiego uniwersum. Że nie jest to pełna prawda o Tolkienie.

Jeżeli dobrze postrzegam to zjawisko, najwięcej kontrowersji towarzyszy zawsze dyskusjom o etyce tolkienowskiego świata, czyli o zasadach moralnych, które obowiązują w sposób absolutny w tym wykreowanym przez pisarza-katolika świecie. Nie wszyscy lubią, gdy przypomina się, że Arda to świat, gdzie Dobro jest wyraźnie oddzielone od Zła, Eru jest Jedynym Bogiem, a Melkor nie jest „romantycznym buntownikiem” tylko żałosną zaślepioną w pysze istotą. To świat, gdzie te same zasady moralne obowiązują każdą rozumną istotę – nawet orka. To świat, gdzie elf czy człowiek „staje się” pełną istotą w momencie poczęcia, gdzie małżeństwo jest jedyną przyjętą formą głębokiej relacji między mężczyzną i kobietą, a seks łączy małżonków dopiero od nocy poślubnej, gdzie małżeństwo jest nierozerwalne, gdzie nie ma miejsca dla związków homoseksualnych (jak chciałyby liczne autorki „fanfików”) itd. (wszystkie te sprawy opisał Tolkien w tekstach zamieszczonych w HoMe X).

Profesor Tolkien był wrażliwym, uduchowionym człowiekiem. Bardzo ważne były dla niego kwestie etyczne. Do tego był pisarzem świadomym swoich ograniczeń. Poważnie traktował wartości, ale nie uważał siebie za osobę najlepiej je wypełniającą w swoim życiu. Oto słowa Profesora o „morale” jego książek (list nr 153 z 1954 r.):

Gdybym nie uważał, że u kogoś tak niewłaściwie przygotowanego jest to arogancją, oznajmiłbym, że moim celem jest wyjaśnienie prawdy oraz zachęta do praktykowania dobrej moralności w tym prawdziwym świecie, poprzez stary środek zilustrowania tych pojęć w nieznanych wcieleniach, które mają moc lepiej je uzmysłowić

Tolkien wplótł w swój świat bardzo wiele ważnych dla niego wartości. Trudno nazwać je „wartościami ogólnoludzkimi”, bo pewne zasady moralne w Śródziemiu nie są niczym innym jak zasadami moralnymi katolicyzmu (pisałem wyżej choćby o „człowieku od momentu poczęcia” czy o „nierozerwalności węzła małżeńskiego”). Jasne, możemy przymykać na takie „szczegóły” oczy. Lepiej zachować w sercu obraz – że tak powiem – popkulturowego „Dżej Ar Ar Ti”. Tylko czy ten obraz jest prawdą?

Nie obrażajmy się na tych, którzy szukają głębiej i znajdują treści niepasujące do dzisiejszego zrelatywizowanego świata. Poszukajmy prawdy…

Kategorie wpisu: Eseje tolkienowskie

18 Komentarzy do wpisu "Prawdy, które dzielą…"

Eruanno, dnia 03.08.2007 o godzinie 8:45

W poprzednim felietonie, „Fandomowy lifting wiżualu” a teraz wymieniasz szczegółowe powody izolacji. Specjalizacja doprowadziła, że poszczególne ośrodki się odcinają od siebie. Fora o wysokim poziomie merytorycznym, nie chcą mieć nic wspólnego z pseudo-fanami opisującymi relacje Gimli – Legolas jako „inne”. Z kolei Ci, którzy właśnie coś takiego tworzą nie „pchają się” do wysokorozwiniętych portali, bo ogrom wiedzy o Mistrzu i Ardzie ich przerasta. Łatwiej jest żyć w błogiej ignorancji. I tak Tolkienolodzy zostawiają ich w spokoju, bo nie warto zawracać sobie głowy jakimiś ignorantami, a „ignoranci” nie idą tam gdzie ich nie chcą i zamykają się we własnych kręgach wzajemnej adoracji. Każdy Tolkiena rozumie na swój sposób. Musimy pamiętać, że każda interpretacja jest dobra i nie można powiedzieć, że jeśli nie zna sie biografii, listów i Historii Śródziemia to nie rozumie się książki. To oczywiście ułatwia wyłowienie smaczków moralnych, co nie oznacza, że bez tego są one nie dostępne.
Prawda choć nie jest pojęciem względnym, to na pewno dla każdego jest inna.

Galadhorn, dnia 03.08.2007 o godzinie 9:01

Dziękuję za komentarz. Wygląda na to, że tolkieniści siłą rzeczy będą zmierzali w różnych kierunkach? Jeżeli tak, to rzeczywiście potrzeba różnych forów, różnych zinów, różnych witryn, różnych społeczności, bo środowisko jest tak duże i tak różnorodne, że się inaczej nie da? Przekleństwo „Wieży Babel”. A mnie się i tak marzy „Wieczernik”, gdzie te wszystkie różnice, różne kąty widzenia, różne pragnienia połączą się w jedno. W końcu wszystkich nas zafascynował „Władca Pierścieni”, „Hobbit”, „Silmarillion” – to łączy wszystkich fascynatów Tolkiena. Spróbujmy z tych różnych pozycji zmierzać w jednym kierunku bez obrażania się na fakty i bez animozji.

Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, jak bardzo to trudne. W naszych dyskusjach emocje biorą górę, bo rozmawiamy o sprawach dla wielu najistotniejszych – światopoglądowych. Widziałem na forach amerykańskich, że jest tam zakaz dyskusji o religii i polityce. Może to jest wyjście?

Ech, nie – na pewno nie! Trzeba próbować, żeby ci z nas, którzy są zaangażowani religijnie nie tryumfowali w chwili, gdy odkrywamy kolejne katolickie wątki w biografii czy dziele Profesora, a ci z nas, którzy są bądź niewierzący, bądź innej denominacji religijnej nie ignorowali takich elementów tolkienistyki.

Nie obrażajmy się na fakty, ale też nie wykorzystujmy faktów do niezgodnego z tolkienowskim duchem prozelityzmu. Choć fakt faktem, że Tolkienowi i jego światu bliżej do św. Augustyna niż do Richarda Dawkinsa 😉

Eruanno, dnia 03.08.2007 o godzinie 10:25

Na niektórych forach jest wymienione w regulaminie, że jest delikatnie rzecz ujmując, niewskazane rozwijanie wątków politycznych i religijnych. Od tego są inne, wyspecjalizowane fora.
Bardzo trudne, nie znaczy nie możliwe. Do renesansu całego fandomu zapewne dojdzie, gdy na ekrany kin wejdzie hobbit. Choć to tylko podejrzenie, trzeba zadbać by ewentualne ożywienie nie poszło na marne. Historia pokazuje, że w takich przypadkach, przypływ nowych fanów, nie wiedzących nic o granicach i różnicach pomiędzy poszczególnymi wyspami Tolkiena w Polsce ma dobry wpływ. Dopiero potem powstają podziały na poszczególne grupy. Każdy idzie tam gdzie mu lepiej…

zx, dnia 03.08.2007 o godzinie 11:01

…albo tam gdzie go skieruje przypadek. Ja sam zostałem na Elendili nie dlatego, że to forum mi najbardziej odpowiadało, ale dlatego, że trafiłem na nie jako pierwsze i nie czuję potrzeby poszukiwania kolejnego.

Jeśli chodzi o duskusję, to IMO głupotą jest zabranianie rozmów o religiach i polityce i głupotą jest zabranianie kłucenia się. To właśnie jest istota dyskuji, że każda strona próbuje przekonać drugą do swoich racji. Tworzą się spory, ale nie są to spory, które wywołują złość (przynajmniej nie powinny), bo wiemy, że każdy ma prawo do swojej opinii i, że najprawdopodobniej nie uda nam się przekonać tej drugiej strony. Wydaje mi się, Galadhornie, że rządasz ideału – osób, które przyjdą do siebie i będą miały takie same poglądy. Tyle, że IMO to byłoby nudne i nie warte złamanego grosza.

A jeśli chodzi o różne postrzeganie Śródziemia – to nic komuś do prywatnej wizji. Jeśli dla mnie Aragorn musiał mieć zarost (bo dla mnie liczy się przede wszystkim klimat dzieła, a nie fakty), to tak już zostanie, mimo iż wiem, że Tolkien najprawdopodobniej zarost Elessarowi zabrał. 😉

Galadhorn, dnia 03.08.2007 o godzinie 12:13

zx, dyskusja, nawet burzliwa dyskusja – tak. Ale nie kłócenie się! Popatrz, choć nie ma już dawno przesłanek do konfliktów między Hobbitonem i Elendilimi, admini tych forów podali sobie ręce, to ciągle iskrzy, zwłaszcza między mną i M.L. Zamiast dyskusji, choćby burzliwej, jest wyciąganie jakichś brudów sprzed wieków, przypisywanie drugiej stronie złych intencji itd. Z taką patologią fandomową trzeba walczyć. A gdy jeszcze na to wszystko nakładają się spory światopoglądowe… (nie trzeba długo się wpatrywać, żeby zobaczyć, że osoby, którym nie pasował klimat u Elendilich często przechodzą do Hobbitonu). Jedne konkflikty nakładają się na drugie, drugie na trzecie i tworzy się taki węzeł gordyjski, że lepiej byłoby chyba, żeby główne strony tego konfliktu wymarły. Życie w fandomie nauczyło mnie, że kłótnie trzeba tłumić w zarodku, bo gdy zaangażuje się w nie bardzo wiele osób, ciężko powstrzymać śnieżną kulę pretensji i nieufności.

Różnimy się w fandomie – ujawnili się w nim ludzie, którzy łączą swoją tolkienowską pasję ze swoja wiarą widząc w Tolkienie towarzysza drogi ku Bogu (to pewne novum, którego nie było widać tak bardzo w fandomie jakieś 10-15 lat temu), ale są też w fandomie zagorzali ateiści. Jak to pogodzić? No, trzeba umieć różnić się pięknie. Nie budować barykad, stref wolnych od oponentów (a tak się polaryzuje obecnie sytuacja forumowa), tylko cierpliwie się znosić i nawzajem wzbogacać.

Dagnerie, dnia 03.08.2007 o godzinie 12:14

Yeah, nowy flame, nowy flame 😀
Tym razem pozwolę sobie na wypowiedź-komentarz Waszych wypowiedzi 😉
Galu, „Nie wszyscy lubią, gdy przypomina się, że Arda to świat, gdzie Dobro jest wyraźnie oddzielone od Zła, Eru jest Jedynym Bogiem, a Melkor nie jest “romantycznym buntownikiem” tylko żałosną zaślepioną w pysze istotą.”: nie wszyscy lubią, ale wszyscy o tym wiedzą i może dlatego tak to przeszkadza. Nasz świat nie jest czarno-biały, istoty, które błądzą a potem się nawracają nie są białymi, bo ciągle pozostaje w nich ta czerń. IMO (i nie tylko MO) również świat Tolkiena nie jest czarno-biały, spójrz na Boromira, Denethora i wiele innych postaci, które noszą w sobie tę szarość. Nikt nie kwestionuje absolutnej czerni Melkora, chociaż bardziej żałosny jest opis tego, jak staje się zły, sztuczny do granic możliwości. Wiem, narażę się, ale taka jest moja osobista opinia 😉
„A mnie się i tak marzy “Wieczernik”, gdzie te wszystkie różnice, różne kąty widzenia, różne pragnienia połączą się w jedno. W końcu wszystkich nas zafascynował “Władca Pierścieni”, “Hobbit”, “Silmarillion” – to łączy wszystkich fascynatów Tolkiena. Spróbujmy z tych różnych pozycji zmierzać w jednym kierunku bez obrażania się na fakty i bez animozji. ”
Każdemu to się marzy :) Tylko ludzie są różni, zawsze pewne rzeczy odbierają inaczej. Pozwolę sobie w imieniu tych „innych” ( :P) powiedzieć, że nie obrażam się na prawdę 😉 Przyjmuję ją do wiadomości, tylko czy Ty przyjmujesz do wiadomości te inne punkty widzenia, polemikę z prawdą?
Sam przy lekturze „Problemu Zuzanny”* powiedziałeś, że Gaiman polemizuje z kreacją Narni i nie ma w tym nic nagannego, nawet jeśli dotyka takich, a nie innych scenek. Wiem, że Lewis nie jest dla tolkienistów taką świetością jak sam Tolkien, ale ze wszystkim można polemizować. A polemiką jest w takim samym stopniu „Syn Gondoru” (mam nadzieję, że Kasiopea wybaczy użycie tytułu jako przykładu) jak i pierwszy z brzegu tekst obrazoburczy (wspomnijmy tu piękne opowiadania Elring). Efekt i jego przyjęcie to już de gustibus.

Eruanno, „Fora o wysokim poziomie merytorycznym, nie chcą mieć nic wspólnego z pseudo-fanami opisującymi relacje Gimli – Legolas jako “inne”. Z kolei Ci, którzy właśnie coś takiego tworzą nie “pchają się” do wysokorozwiniętych portali, bo ogrom wiedzy o Mistrzu i Ardzie ich przerasta”: ile znasz takich osób i ile takich rzeczy przeczytałaś, hm? ML na Hobbitonie napisał kiedyś piękną i mądrą rzecz nt. takich opowiadań (tj. niekanonicznych), łamanie zasad wymaga ich znajomości. Jasne, nie twierdzę, że wszystkie tego (i innego :P) typu opowiadania mają na celu polemikę ze Śródziemiem i jego zasadami, ale jakaś część na pewno. Zarzucisz osobom spędzającym dnie i noce na czytaniu o moralności Śródziemia tylko po to, żeby złamać te zasady, niewiedzę ;)? Wątpię.

Nikogo nie atakuję, wyrażam tylko swoją opinię :)
Jeśli wszyscy będą dążyć do tej jedności, mimo różnic w interpretacji, wszystko będzie dobrze. Jednak jeśli za plecami i tak będziemy się ganić, obrzucać inwektywami, złośliwie komentować, wyśmiewać, a w realnej dyskusji na siłę narzucać swoje poglądy, to nie ma to większego sensu.

* dla nieobeznanych, tekst Gaimana w którym jest dość odważny opis „zabawy” Aslana z Białą Wiedźmą.

Galadhorn, dnia 03.08.2007 o godzinie 12:27

Dag, nie porównywałbym Gaimana z autorami „fanfików”. Nie, nie jestem zwolennikiem przeinaczania czyjegoś świata, ale jednak tekst Gaimana to bardziej literacki dialog z Lewisem niż „zabawa w dopisywanie dalszego ciągu”. Inny poziom.

Totalna porażka… Oto do czego prowadzą animozje. Dowiedziałem się dziś rano na Hobbitonie od M.L., że biorąc udział w dyskusji o banerze tamtego forum wprowadzam celowo zamęt i nieprzyjaźń. Uwielbiam, gdy mi się przypisuje nie moje myśli i intencje. Myślę, że w taki sposób można oskarżać nielubianą osobę nawet o ocieplenie klimatu czy katastrofę mostu w USA. Błagam, proszę mnie na siłę nie zaciągać do piaskownicy. Ja już moje grabki zostawiłem – to było dawno temu…

Eruanno, dnia 03.08.2007 o godzinie 12:47

Dagnerie, o tym właśnie jest mowa. O sporach. Każdy nieco inaczej odbiera przesłanie władcy. Kolejna sprawa, co innego fanfik na porządnym poziomie literackim, a co innego pseudo-opowiadanie, w którym więcej błędów niż słów. Ale na ten temat sza.

Żyjemy i dajmy żyć innym…
Tolerujemy i bądźmy tolerowani…

Dagnerie, dnia 03.08.2007 o godzinie 12:48

A jaka jest różnica? Chyba każdy utwór literacki opisujący jakiś świat stworzony przez autora, nie będący dziełem tego autora, to fanfik, przynajmniej według „definicji”. Więc jedyna różnica jest taka, że Gaiman „się” wydał, autorzy fanfików nie.

A co do dalszej części wpisu… naprawdę powinniśmy pomyśleć o blogu elendilowym albo chociaż o gazecie plotkarskiej albo pomyśleć o darmowym forum na takie prywatne sprawy 😉 Byłby osobny temat na objechanie każdej osoby, normalnie utopia ^^

Galadhorn, dnia 03.08.2007 o godzinie 13:15

Utwór Gaimana nie jest „fanfikiem”! W literaturze nie raz się zdarzały parafrazy, parodie czy inne formy dialogu z dziełem poprzednika. Bo czy polemiczne względem tradycji biblijnej fragmenty „Mistrza i Małgorzaty” to „fanfik” na temat Nowego Testamentu? Gaiman nie miał na celu rozwijać dzieła Lewisa, bo nie jest fanem Lewisa (przynajmniej nic o tym nie wiem)! „Fanfiki” piszą „fani”! Tymczasem tu mamy dialog (nie mnie przesądzać czy na poziomie) między dwoma spojrzeniami na świat: tradycyjnym chrześcijańskim (Lewis) i postmodernistycznym (Gaiman). Nie jestem znawcą literatury, więc jeżeli piszę jakieś bzdury, proszę specjalistów o poprawienie mnie. Ale nie zgodzę się, że Gaiman pisze lewisowskie „fanfiki”.

Co do tej części mojego wpisu o „piaskownicy” to chciałem tylko pokazać, do jakich absurdów doszliśmy… Z tym trzeba skończyć.

Galadhorn, dnia 04.08.2007 o godzinie 23:05

Chciałem uspokoić obserwatorów sporów na naszej stronie. Podaliśmy sobie z MumakiLem ręce na zgodę i spróbujemy razem, pomagając sobie nawzajem, lepiej układać w przyszłości wzajemne relacje. Trzymajcie za nas kciuki.

Kenzo, dnia 05.08.2007 o godzinie 11:10

Mówiąc szczerze zaniepokoiła mnie ta ostatnia wiadomość. Wcale mi się nie podoba, a to dlatego, że podoba mi się niezależność MumakiLa, jest odświeżająca na tle elendilowej wszechjednomyślności. To po prostu niemożliwe taka jednomyślność, w przyrodzie bez presji i manipulacji nie występuje (np. w polityce) i ma znamiona sztuczności. Czyżby to próba ‚przyjacielskiego’ uciszenia jedynego głosu który odważył sie być od czasu do czasu anty? Czy też MumakiL daje sobie spokój, bo i po co mu to i zabiera swoje zabawki z tego podwórka na skutek braku zrozumienia?
Trzymam kciuki za niezależność MumakiLa i za Gala, by odpuścił sobie i zrozumiał, że nie każdy musi myśleć jak on. I że to nie wróg a osoba myśląca niezależnie.

Galadhorn, dnia 05.08.2007 o godzinie 13:07

Kenzo, sztuka to zachować różnorodność bez kłótni i podziałów i do tego ludzie powinni zmierzać w każdej formie swojej działalności. Różnorodność – tak, wyniszczające podziały – nie. Tak to widzę. I dziękuję Ci za szczerą wypowiedź.

M.L., dnia 05.08.2007 o godzinie 14:21

Kenzo. Po pierwsze dzięki za dobre słowo. Po drugie i w celu wyjaśnienia. Z Galem zawarliśmy gentleman’s agreement, że nie będziemy sobie wzajemnie wypominać zaszlości, atakować ad personam, a w sytuacjach wątpliwych intencji, będziemy sobie to wyjaśniać prywatnie.

Zdania nie zmieniam. Widze podziały, ale uważam je za nieuniknione, przxy tej ilości ludzi, przy takiej różnorodności poglądow i aktywności. Problemem jest robienie z tego problemu i nieumiejątnośc dogadania się i tolerowania poglądów odmiennych od własnych.

Nie zgadzam się, ze profesjonalizacja fandomu to coś złego. To naturalny efekt rozwoju fandomu. Nie twierdzę jednak, że nie powinno być miejsca na działania amatorskie, wręcz przeciwnie. Zresztą takie miejsca są i chwała im za to. Trzeba zaakceptować, że fandom to cala gama aktywności i zainteresowań.
TF-y sa wspaniałym przykąłdem dwóch rzeczy.
Po pierwsze jedności w wielości. Nikt tam nie biega z plakietkami Hobbiton, Elendili, Cyberdusk, czy co tam jeszcze. Tam jesteśmy fanami Tolkiena nizależnie z ktorego środowiska się wywodzimy.
W wiekszości wypadkow nie wiem, kto jest skąd i wcale mnie to nie interesuje.
Po drugie, to wielość przejawów fascynacji, od fanfików, piosenek przy ognisku, poprzez LARP-y, wieczory Istarich, do przedstawień teatralnych i zawodow łuczniczych. I o to chodzi, dla każdego coś miłego.
I ostatnie, kto wie moze najwazniejsze, osobiste spotykania, co jak wiemy, wiele zmienia.

Potem możemy się rozjechać, wrócić na swoje fora, które bynajmniej nie są oblężonymi twierdzami, tylko miejscami, w których tkwimy dla tysięcy powodów: bo odpowiada nam klimat, bo polubiliśmy ludzi tam piszacych, bo było to nasze pierwsze forum, itp., itd.

I tez dobrze, bo w końcu jesteśmy tam, gdzie najlepiej sie czujemy, bo ma to nam sprawiać przyjemność. A reszta? A reszta tak na prawde jest kompletnie nieistotna.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 05.08.2007 o godzinie 14:47

Tolk Folk to wspaniała impreza. Tak jak pisał MumakiL, pokazuje ona, że bogactwem naszego środowiska w Polsce jest jego różnorodność. Musimy się starać, żeby tę przyjazną każdemu fanowi Tolkiena w naszym kraju atmosferę przenieść na fora, na strony, do serwisów informacyjnych – żebyśmy umieli z sympatią i solidarnością mówić o inicjatywach innych niż nasze, nie burzyli się na inicjatywy młodszych i mniej doświadczonych, nie zasklepiali się w kręgach koleżeńskich, które wewnątrz tryskają humorem, ale dla „intruzów” z zewnątrz są hermetyczne i chłodne (za długie zdanie, Galu…).

Fajnie, że umiemy ze sobą rozmawiać i rozwiązywać doraźne problemy przez dialog. Tu jest siła naszego fandomu. Uczymy się na błędach i chyba coraz lepiej nam wychodzi. Nie jest idealnie, nie jest też tragicznie. Zmierzając ku ideałowi (którego nigdy się nie osiągnie, bośmy Śmiertelnikami) bądźmy po prostu dla siebie nawzajem milsi i bardziej serdeczni. „Sic hobbitur ad astra”.

tomgoold, dnia 09.08.2007 o godzinie 21:12

Przyznam, że opinia Kenzo mnie mocno zaskoczyła. Okazyjna zmiana nicka nie zmienia wszak faktu, że to osoba jakby nie było mocno związana z forum Elendili. To trochę tak jakby – rozwijając nawiązanie Kenzo do polityki – krytykować rząd będąc jego ministrem. Ale niech tam… Właściwie nie rozumiem jednego – dlaczego ucywilizowanie/znormalizowanie stosunków między ludźmi ma być czymś złym?

M.L., dnia 10.08.2007 o godzinie 2:06

Sorry Tomie, czegoś nie rozumiem w tym porównaniu. Czy Elendili składaja jakieś zobowiązanie niekrytykowania swego Forum? Czy postawa i opinie Elendilich powinny zawsze być jednolite?

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

tomgoold, dnia 10.08.2007 o godzinie 20:49

To nie tak M.L.-u. Po prostu dziwi mnie, że człowiek tak zaangażowany na forum jak Kenzo jest najwyraźniej znudzony „elendilową wszechjednomyślnością”. Dodajmy wszechjednomyślnością, która istnieje tylko w głowie Kenzo. Ja rozumiem wypowiedź Kenzo w ten sposób – szkoda, że konflikt się zakończył bo teraz będzie nudno, szkoda że panowie już nie będą się publicznie atakować bo to było ciekawe. Tak naprawdę z wypowiedzi Kenzo dla mnie wynika, że bardziej cenił on agresywny ton dyskusji niż Twoje argumenty M.L.-u. Nie jest to chyba przesłanie o pozytywnej treści. Takie poglądy niektórym wypada wygłaszać bardziej, niektórym niestety mniej. Tak jest w tym przypadku i Kenzo pewnie dlatego użył w swoim komentarzu innego nicka bo gdzieś w głębi serca też tak uważa.

Zostaw komentarz