Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Narn e·’Rach Morgoth – alternatywa dla Dzieci Húrina

Polscy miłośnicy i badacze Tolkiena nie próżnują. Po wydaniu w Polsce Dzieci Húrina, po rozczarowaniu jakie pojawiło się wraz z tą publikacją grono tolkienistów związanych z czasopismem Aiglos wydało prywatnie, dla własnego użytku (na zasadach prawa dozwolonego użytku prywatnego) swoje opracowanie materiałów z Dawnych Dni na temat Túrina, Niënor i ich ojca, Húrina. Oto Narn e·’Rach Morgoth’, czyli ‚Opowieść o Klątwie Morgotha’. W kompilacji tekstów Tolkiena wykorzystano materiały z cyklu The History of Middle-earth (HoMe), Unfinished Tales oraz The Children of Húrin. Piękna okładka, znakomite ilustracje Kasiopei oraz Avari, mapy dokładniejsze i ciekawsze niż w wydaniu Ch. Tolkiena. I wiele materiałów, które pominął w swoich Dzieciach Húrina syn Profesora, np. The Wanderings of Húrin (znane z HoMe XI). Szczegółową recenzję tej książki wydanej dla przyjemności i pasji napisał Mellorn. Znajdziecie ją na Forum Hobbitonu – tutaj. Książki nie można nigdzie kupić. Tak pisze o tym na Hobbitonie Kasiopea:

Książka, (…), nie jest komercyjna, zatem nie ma jej w sprzedaży. Została pomyślana jako niespodzianka dla naszych przyjaciół oraz szeroko rozumianych Krewnych-I-Znajomych-Królika. I odtrutka na zawód, jaki stanowiło oficjalne opracowanie Dzieci.

Michał „MumakiL” Leśniewski, Agnieszka „Evermind” Sylwanowicz i inne osoby z grona redakcyjnego tej niezwykłej książki pokazują, że „Polak potrafi”. Być może udało się tu dokonać czegoś lepszego i wierniejszego „duchowi Tolkiena” niż powiodło się samemu Ch. Tolkienowi! Marzy mi się, żeby kiedyś zobaczyć tę książkę na własne oczy. Gratulujemy Zespołowi Redakcyjnemu!

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski, Nowości wydawnicze

18 Komentarzy do wpisu "Narn e·’Rach Morgoth – alternatywa dla Dzieci Húrina"

Vindalf, dnia 23.07.2007 o godzinie 16:11

Jejku, to jest piękne! Szkoda, że nie pomyślano, by to cudeńko rozpowszechnić tak jak np. w Rosji ich tłumaczenie HoME — tam z takich cudeniek może korzystać więcej niż kilka osób. Oj, szkoda, bo wygląda naprawdę wspaniale!

M.L., dnia 23.07.2007 o godzinie 18:06

Vindalfie mogę żałować, moge pomostować na ultra-restrykcyjne interpretacje prawa autorskiego i politykę TE (co zresztą dość czesto robię), ale dura lex sed lex.
Zobaczyć zawsze można. Jak się zjawisz w Warszawie możemy się umówić i z przyjemnościa Ci pokażę, efekt pracy zespołu redakcyjnego. Zresztą dotyczy to każdego. Niestety dysponować możemy tym tylko w zakresie określonym prawem dozwolonego użytku prywatnego.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 26.07.2007 o godzinie 15:15

Na Hobbitonie M.L. opublikował skany wielu stron z tej książki. Świetna rzecz. Moje wielkie uznanie!

M.L., dnia 27.07.2007 o godzinie 20:19

Dla wyjaśnienia. Agnieszka Sylwanowicz nie brala udziału w projekcie. Nie chcieliśmy stawiać jej w niezręcznej sytuacji, jako tłumaczki oficjalnego wydania.
W sumie w redakcji było pięc osób.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 27.07.2007 o godzinie 21:29

Przykro mi, że cała inicjatywa musi pozostać w obiegu prywatnym. Może jednak spróbujecie i zainteresujecie TE owocami swojej pracy? To jest solidne, dobre opracowanie. Szkoda, że nie można go zakupić w księgarni. Szkoda mi też osobiście, że nie zaliczam się do ścisłego kręgu przyjaciół, którzy zostali obdarzeni takim darem :-( Szczęściarze, którzy mogą mieć taką książkę na swoich półkach… Ciekawe, co „Aiglosowcy” wymyślą następnym razem. Po wydaniu „Syna Boromira” i teraz „Narn” na pewno nie spoczniecie na laurach. Dobrze czuję? :)

M.L., dnia 28.07.2007 o godzinie 2:27

Widzisz, mi też przykro, ale moze właśnie teraz, na tym przykładzie wyraźniej widać, dlaczego zawsze byłem tak krytyczny wobec polityki TE. Nigdzie nie jest napisane, że tylko jedna osoba i jeden zespól ludzi moga zrobić porządną redakcję tekstów.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 28.07.2007 o godzinie 10:11

Pojawia się zatem pytanie, czy ta polityka różni się np. od polityki wydawniczej innych pisarzy? Czy na przykład można bez zgody Ursuli Le Guin tworzyć kompilacje jej tekstów, czy Sapkowski zgodziłby się na wydanie bez jego zgody (i korzyści materialnych) encyklopedii nt. jego świata itd.? Myślę, że jeżeli poważnie podchodzicie do Waszej pracy, powinniście spróbować zainteresować Ch. Tolkiena i Tolkien Estate efektami Waszych badań. Spróbować nie zaszkodzi…

M.L., dnia 28.07.2007 o godzinie 12:26

Problem w tym, że tu mamy do czynienia ze spadkobierca pisarza a nie pisarzem, oraz z pozostawioną przez niego olbrzymia spuścizną nieopublikowanych materiałów archiwalnych.
Gdzie jest zapowiadany z takim hukiem Beowulf w redakcji Drouta? I dlaczego go nie ma? Bo Drout jest złym badaczem? Czy na pewno Hostetter jest lepszym wydawcą tekstow niż Salo? Tego nie wiesz, dopóki nie porównasz wydań. A nie porownasz, bo tylko jeden ma prawo i kólko się zamyka.
Nie mówimy o prawie autora do swego dziela, a o reglamentacji ze strony spadkobiercow. I tak mają prawo reglamentować, bo to ich własność, a ja mam prawo krytykować polityke reglamentacji jak głupia i do niczego dobrego nie prowadzącą.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 28.07.2007 o godzinie 12:36

Salo? Wystarczy mi jego „Gateway to Sindarin”. Całe szczęście, że w podobny sposób nie ma szans potraktować niepublikowanych materiałów Tolkiena – brak odnośników do oryginalnych materiałów, zestawienie w tekście swoich rekonstrukcji z tekstem Tolkiena bez zaznaczenia, co jest czym, a co najgorsze, fałszowanie tekstów Tolkiena zgodnie z własnymi teoriami… O nie, takiego redaktora tekstów Tolkiena nie chciałbym widzieć.

A co o „Beowulfie” mówi sam Drout? Może to jego opracowanie jest na tym poziomie, co słynna encyklopedia? Słyszałem, że mało na kim zrobiła wrażenie.

Z tego co widzę, Wasze opracowanie jest na wyższym poziomie niż znane mi prace Salo. Spróbujcie zainteresować nim TE.

Tolkien to dziś GIGANTYCZNE pieniądze. To nie Le Guin, to nie Sapkowski (przy pełnej mojej wierze w to, że Sapek też dobrze się sprzedaje). Literatura Tolkiena to kura znosząca złote jajka. Dziwisz się, że rodzina Tolkienów dba o swoje interesy? A jednak wierzę, że polityka TE ma sens – od czasu, gdy bardziej pilnują biznesu, wychodzi mniej bubli.

M.L., dnia 28.07.2007 o godzinie 14:20

A czy DH satysfakcjonuja Cię, jako redakcja tekstu Tolkiena?? Co do Drouta, to jego Beowulf and the Critics, jest wręcz wzorcowym wydaniem krytycznym tekstu.
Jaka jest Encyklopedia mozna przeczytac chociazby w Aiglosie. Ale nie wiesz, jaki jest Beowulf, do czasu do kiedy nie przeczytasz i na tym polega problem. Ocenić możesz to co masz. Tak jak w przypadku Salo.

Po doświadczeniach z ilustracjami Tolkiena i formą odpowiedzi, jaka otrzymalismy, nie zamierzam się zgłaszać do TE, dziwnie nie licza na zrozumienie i wyrozumiałość.

Polityka TE ma sens w sferze dochodów, natomiast z badawczego punktu widzenia, nie ma go ani trochę.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 28.07.2007 o godzinie 14:35

Nie jestem zadowolony z redakcji DH. Dlatego tak bardzo podoba mi się Wasz pomysł i wykonanie.

M.L., dnia 28.07.2007 o godzinie 22:48

Wykonanie, to dopiero zobaczysz, jak egzemplarz dotrze do biblioteki ŚKF-u. 😀
A DH pokazuje, ze babole wypuścic może każdy. Nie twierdzę, że DH to straszny babol, bo bym skłamał. Wbrew pozorom moja opinia jest dość pozytywna. Ale nie ma wątpliowści, że mamy, w tej redkacji, do czynienia z ewidntnymi niekonsekwencjami.

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 29.07.2007 o godzinie 22:00

MumakiL w Ostatnim Przyjaznym Domu przedstawia jeszcze więcej informacji o tym niezwykłym wydaniu. Dla zainteresowanych link: http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?function=show_all&no=552

Galadhorn, dnia 07.11.2007 o godzinie 10:44

Książka jest pięknie i mądrze wydana! Polskie wydawnictwa mogłyby się wiele nauczyć o wydawaniu Tolkiena od „MumakiL Fandom PresSsss…”! Szkoda, że oficjalne DH nie ma takiego kształtu i treści. Grafiki Kasiopei znakomite!

M.L., dnia 08.11.2007 o godzinie 3:16

Z chęcia przeczytam krytyczne uwagi. Bo sam teraz parę rzeczy bym zmienił, i ciekawe, czy byłyby to te same.

Pozdrawiam

M.L.

Galadhorn, dnia 12.08.2008 o godzinie 11:41

Chodzą słuchy, że oficyna M.L.-a przygotowuje kolejną książkę :-) Ciekawe, bo może ma to coś wspólnego na przykład z „Hobbitem” – np. wydanie „Hobbita” zgodne z poprawkami Tolkiena z 1966 r.? Czekamy z niecierpliwością na efekty pracy.

M.L., dnia 25.09.2009 o godzinie 2:18

Tak sobie ostatnio przejrzalem tę redakcje, zwłaszcza jej końcówkę. I wiem jedno, jest ona do kompletnej przeróbki. Jest źle zrobiona, niekonsekwentnie i ze zbyt wielkim sentymentem w stosunku do Silma publikowanego przez Christophera Tolkiena.

Elendilion – Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Narn e·Dant Gondolin – nowa książka Mumakil Fandom PresSsss…, dnia 02.04.2010 o godzinie 9:43

[…] już kilkakrotnie. Inne umysły, serca i dłonie (tutaj) czy Narn e·’Rach Morgoth (tutaj) to wspaniałe edycje i bardzo doniosła, interesująca treść. Wczoraj do tej kolekcji dołączył jeden […]

Zostaw komentarz