Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Wywiad z Joanną „Adaneth” Drzewowską

O Tolkienie, botanice, haftowaniu i celach życiowych

Tolkien

Jak zaczęła się Twoja przygoda z Tolkienem?

Nietypowo. Pierwszą książką Tolkiena, jaką w życiu przeczytałam, był V tom HoMe, The Lost Road. Miałam wtedy 25 lat, a o Tolkienie słyszałam wcześniej tylko tyle, co wyczytałam na uczelnianej tablicy ogłoszeń pod nagłówkiem „egzaminy i zaliczenia z literatury angielskiej” (kończyłam akurat studia).

W jaki sposób rozwijałaś swoją pasję tolkienowską? W jakich okolicznościach zostałaś moderatorką na Forum Elendili?

Pasja rozwijała się sama. To znaczy czytałam sobie Władcę pierścieni, Hobbita, Silmarillion, kolejne tomy HoMe, Niedokończone opowieści… Któregoś wieczoru, kiedy bardzo zmęczona pracą szukałam na siłę zajęcia pozwalającego zapomnieć o smutkach i kłopotach, zaczęłam sama rozkodowywać zapis w tengwarze na wyklejce Władcy. I chyba właśnie wtedy wciągnęło mnie tak definitywnie. Pół roku potem założyłam internet i jedną z pierwszych odwiedzanych przeze mnie stron był Ardalambion. Później znalazłam polskie strony tolkienowskie, chyba właśnie wtedy powstało akurat Forum Elendili. Przyglądałam mu się ładnych kilka miesięcy, zanim odważyłam się zarejestrować. A potem poproszono mnie o pomoc w moderowaniu. A ja lubię pomagać.

Jak wygląda Twoja działalność w ŚKF – ie?

Przede wszystkim pomagam prowadzić Forum Elendili i pomagam wydawać klubowy fanzin Simbelmynë – co łączy się z tworzeniem i tłumaczeniem tekstów.

W jaki sposób mogłabyś polecić innym książki Tolkiena i Forum Elendili?

Hm cóż. W zasadzie to nie widzę potrzeby, aby je polecać. Po pierwsze, dobre rzeczy bronią się same. Po drugie, książki Tolkiena są pięknie napisane i opowiadają o pięknie – ale nie każdemu muszą się podobać. Można być wspaniałym i dobrym człowiekiem, który nie czyta Tolkiena i nie zagląda na Forum Elendili. Gdybym natomiast miała wyliczyć najważniejsze zalety książek Tolkiena, na pewno wspomniałabym o pięknie i dobru, jakie w nich widzę. Te książki mogą w pewien sposób pomagać żyć. A zalety Forum Elendili? Najbardziej poprawne ortograficznie forum internetowe, jakie znam. :-)

Poezja

Czym dla Ciebie jest poezja?

Poezja to dla mnie zabawa słowem – na wszystkich poziomach, zaczynając od dźwięku, poprzez znaczenie, aż do związków między słowami poprzez dźwięk (w tym rym i rytm) i znaczenie. To właśnie podziwiam w twórczości moich ulubionych poetów. I – jakkolwiek nie wiem, czy to, co zdarza mi się pisać bywa poezją – to próbuję naśladować.

Jacy poeci polscy i zagraniczni są dla Ciebie wzorem do naśladowania?

Dokładnie „wzorem do naśladowania” – żadni. Na dłuższą metę nie ma sensu imitować niczyjej twórczości, bo nigdy nie zrobi się tego poprawnie i nigdy nie osiągnie się zadowolenia z własnych utworów. Być może dobrze jest naśladować dobre wzory na początku, kiedy szuka się własnego stylu i uczy się rozmaitych środków wyrazu artystycznego – ale potem już nie. Wiadomo, że w twojej twórczości będzie powracać echo tekstów, które lubisz, które czytujesz, które cię fascynują – bywa to zupełnie nieświadome i zauważane częściej przez twoich czytelników niż ciebie. Lubię poezję Leśmiana, Asnyka, Lieberta. Wychowywałam się na Mickiewiczu i Norwidzie. Powalają mnie na kolana niektóre teksty Stachury i Brylla. Z twórców zagranicznych lubię T. S. Eliota.

Czym charakteryzują się Twoje wiersze?

Większość pisana jest (czasem zakamuflowanym) trzynastozgłoskowcem. A cechą wspólną absolutnie wszystkich jest ich źródło w najrealniejszej realności, w konkretnych doświadczeniach moich i moich przyjaciół. Nie wszystko, o czym piszę, przeżyłam osobiście – ale na pewno znam kogoś, kto to przeżył. Zabawa polega na tym, by ubrać prawdziwe wydarzenia i odczucia np. w szatę rodem ze Śródziemia, by opowiedzieć je językiem nierealnych pojęć, symboli i archetypów.

Jak to jest „myśleć” trzynastozgłoskowcem?

Oczywiście na co dzień nie myślę trzynastozgłoskowcem – jeśli już w ogóle myślę 😀 . Ale jeśli układam w myślach słowa (czy werbalizuję myśli), najnaturalniejszym układem rytmicznym jest dla mnie trzynastozgłoskowiec, czy będzie to śmieszna rymowanka dla przyjaciół, czy wieczorna modlitwa. To wyskakuje samo, prawdopodobnie na skutek zbyt częstego kontaktu z trzynastozgłoskowcem w dzieciństwie.

Jaki utwór był dla Ciebie najbardziej osobisty?

Jeżeli miłość.

Z którego swojego utworu jesteś najbardziej usatysfakcjonowana, a którego wolałabyś nigdy nie napisać?

Jest wiele tekstów, których wolałabym nigdy nie napisać – i to wcale nie dlatego, że mi się nie podobają z artystycznego punktu widzenia. Po prostu gdybym mogła, nie przeżywałabym tego wszystkiego, co towarzyszyło ich powstawaniu. I wtedy zapewne nie mogłabym ich napisać. Natomiast największą satysfakcję sprawia mi początek mojego prywatnego tłumaczenia historii Túrina z Lays of Beleriand – bawię się w nim świetnie, używając (lub też próbując używać) aliteracji.

Dlaczego właśnie aliteracja?

Bo jest wymagająca, nietypowa (czytaj: oryginalna) i nie trzeba rymować.

Dlaczego “nadużywasz” takich słów jak kropelki, iskierki, kropki etc?

Bo lubię wyrazy zawierające sonoranty: dźwięcznie brzmiące spółgłoski takie jak r, l, m, n i chyba zaczęłam się od nich uzależniać. 😀

Co jest dla Ciebie trudnością przy tłumaczeniu poezji?

Zmieścić w niewielu słowach maksimum treści, zachowując skojarzenia przekazywane w oryginale i piękno jego formy.

Co, poza satysfakcją, daje Ci pisanie wierszy?

Poza szeroko pojętą satysfakcją – i to tylko czasami – chyba nic… 😀 Zabiera natomiast sporo czasu.

Dlaczego kiedyś pisałaś, że nie napiszesz więcej tolkienowskiego wiersza, a potem zaczęłaś z powrotem?

Przestałam, bo – proszę niczym w moim kierunku nie rzucać – zwyczajnie miałam dosyć tolkienistyki. Zaczęłam znowu, bo odpoczęłam już trochę od tolkienistyki, a może z upływem czasu zaczęłam traktować ją zupełnie inaczej niż kiedyś. I tak naprawdę dla mnie „nowe” tolkienowskie wiersze są zupełnie inne niż „stare”. Mniej w nich może postaci i wydarzeń, więcej metafizyki – przynajmniej tak mi się wydaje.

Jaki jest Twój ulubiony wiersz Tolkiena?

Kołysanka z Hobbita. Jest hobbicko bezpretensjonalna i elfio piękna.

(Wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z twórczością poetycką Adanci, zapraszamy na jej blog artystyczny – http://drugiepisankomoje.blog.onet.pl/)

Botanika

Co najbardziej fascynuje Cię w botanice?

Różnorodność kolorów i kształtów. Kiedy byłam małą Adancią, marzyłam, że będę umiała idąc ulicą czy chodząc po lesie nazwać „po imieniu” każdą napotkaną roślinkę. Nigdy, oczywiście, do takiego stopnia znajomości roślin nie doszłam, ale jestem blisko – odróżniam i nazywam większość. Fascynujące są także nazwy – w tym łacińskie – gdyż przekazują niejednokrotnie wiadomości o roli danej rośliny w kulturze, o jej symbolice, zastosowaniu, znaczeniu. Poza tym rośliny żyją, zmieniają się, reagują na to, co z nimi robimy – z moimi roślinami doniczkowymi i ogródkowymi gadam tak samo, jak z moim psem, no a one rosną ze wszystkich sił. Udaje mi się np. ukorzeniać sadzonki, które zdaniem Mądrych Książek Ogrodniczych nie mają prawa się przyjąć, a kwiatki, które w domowych warunkach kwitną „rzadko lub wcale”, u mnie najczęściej kwitną co rok. Lubimy się.

Jakie są podobieństwa i różnice między „naszą” botaniką, a tą wymyśloną przez Tolkiena?

Różnice są niewielkie, Tolkien, jak się wydaje, był świetnym botanikiem. Większość z roślin występujących w Śródziemiu istnieje naprawdę w naszym świecie, nazywa się tak, jak Tolkien je nazwał, wygląda tak, jak je opisał, występuje w takich samych środowiskach jak te, w których je umieścił. Czytelnik Władcy Pierścieni jest w stanie odnaleźć 99% roślin Śródziemia, chociażby w polskich lasach, ogrodach i na łąkach. Pozostałe 1% to rośliny stworzone przez Profesora, nieistniejące naprawdę, mallorny, elanory, nifredile, simbelmynë, wreszcie Dwa Drzewa Valinoru, dodające Tolkienowskim światom mitycznej głębi. Niosą one w sobie szereg znaczeń, jako gatunki są nam obce, a jednak rozpoznajemy ich symbolikę. Czasem chcielibyśmy, by istniały, szukamy podobieństw do nich w napotykanych na co dzień kwiatach – i wiemy, że Tolkienowski elanor jest w pewien nieuchwytny sposób piękniejszy niż polski ziarnopłon czy złoć.

Jakie rośliny najbardziej lubisz i dlaczego właśnie te?

Kurzyślady polne. To takie malutkie kwiatuszki, bardzo czerwone, często rosnące jako chwasty na ogrodowych grządkach. Lubię je, odkąd pierwszy w życiu kurzyślad pokazała mi młodsza siostra, pytając, co to jest. Oczywiście nie wiedziałam, powiedziała nam dopiero moja chrzestna. Kurzyślad łatwiej zadeptać niż zauważyć, a w dodatku jest to taka roślinka, która rosnąc w ubogich i suchych miejscach wygląda piękniej niż gdy rośnie na żyznej ziemi. Wydaje wtedy mniej liści a więcej kwiatów. Wydaje mi się, że mam z kurzyśladem wiele wspólnego.

Jak wygląda Twój ogród, ile czasu mu poświęcasz i czy jest coś, co byś w nim zmieniła?

Mój ogród to 2,5 ara ziemi w ogródkach działkowych, rosną w nim jednak głównie drzewa owocowe i kwiaty. Oraz, oczywiście, zioła – melisa, mięta, dziurawiec, oregano. Fruwają tam pszczoły (i niestety także szerszenie), a drozdy, zięby i gołębie zakładają gniazda. W zasadzie spędzam tam większość wolnego czasu – pracując lub po prostu leżąc na trawie – jeżeli tylko pogoda pozwala. W moim ogrodzie bez przerwy coś zmieniam, a i sam ogród często robi mi niespodzianki, jeśli na przykład w zupełnie nieprawdopodobnym miejscu wzejdą rośliny z samosiewu. Jeżeli chodzi o zmiany leżące w sferze marzeń, to zmniejszyłabym trochę ilość tzw. szkodników i chorób – w ogródkach działkowych, ze względu na duże skupisko podobnych roślin i zbytnie nawożenie jest ich, niestety, za dużo.

Haftowanie

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie w dziedzinie haftu?

Mam na sumieniu kilka (ręcznie zdobionych) różnych szat liturgicznych i tzw. paramentów liturgicznych – i to jest prawdopodobnie moje największe osiągnięcie hafciarskie. Kiedy się wyszywa skomplikowany wzór np. na ornacie, fajnie jest uświadomić sobie, że podobnie wyszywały kobiety od setek lat – a wśród tych kobiet zdarzały się naprawdę nieprzeciętne osobowości, tak samo jak wśród haftów wielkie dzieła. Wiesz wtedy, że jesteś jakby częścią wielkiego Drzewa, ogromnego Organizmu, który cię o wiele, wiele przerasta.

Jaki jest Twój ulubiony ścieg?

Najbardziej lubię – i najczęściej stosuję – haft płaski i cieniowany. Nie znoszę haftów Richelieu, nawet nie wiem dlaczego.

Jakie cechy charakteru musi mieć osoba, która chciałaby rozpocząć przygodę z haftowaniem?

Przydałaby się odrobina pszczelej pracowitości zaprawiona szczyptą mrówczej dokładności i zmieszana z całym wagonem oślego uporu. Ważne są także zdolności artystyczne, wyczucie piękna, umiejętność dobrania kolorów i dopasowania wzoru do tkaniny. No i dobry wzrok. Cała reszta przychodzi z czasem i z praktyką.

Jakie rady dałabyś osobom, które chciałyby zacząć haftować?

W zasadzie wszystkie są zawarte w odpowiednim temacie na Forum Elendili. Zapraszam. :-)

(Są to następujące tematy:

http://www.elendili.pl/viewtopic.php?t=1196&start=0 – Krótki kurs posługiwania się igłą

http://www.elendili.pl/viewtopic.php?t=1235 -Wyszywanki i hafty tolkienowskie autorstwa Adanci i wielu innych Forumowiczów)

Adanciowa przeszłość i przyszłość

Jak wyglądała Twoja wczesna młodość, pierwsze zauroczenia, pierwsze sukcesy i porażki zawodowe?

Przez pierwsze kilka lat mieszkałam na wsi, później przenieśliśmy się na blokowisko. Wydaje mi się, że byłam z tego powodu bardziej nieszczęśliwa niż kiedykolwiek było po mnie widać. Potem poszłam do przedszkola, gdzie m. in. spotkałam swoje Pierwsze Zauroczenie. Było pięknym brunetem o imieniu Andrzej, chodziliśmy za rękę na wszystkie spacery. :-) Kiedy z kolei poszłam do szkoły, Zauroczeń było jeszcze wiele… bo ja w ogóle bardzo lubię facetów i świetnie się czuję w ich koleżeńskim towarzystwie (pewnie dlatego odpowiada mi całkowicie – oprócz mnie – męska obsada rządzicielska Elendilich). Zdarzały mi się nawet takie etapy w życiu, kiedy durzyłam się w dwóch na raz – i specjalnie mi to nie przeszkadzało. :-) Im, zwłaszcza jednemu, bardziej. :-)

Pierwsza prawdziwa miłość dopadła mnie pod koniec ówczesnej podstawówki, mogłam mieć ze 14 lat. Druga prawdziwa miłość, znacznie poważniejsza, przyszła niedługo potem. Ostatnia trwa, zdaje się, do dziś.

Do pracy poszłam od razu po maturze – w tamtych czasach tak bardzo brakowało nauczycieli angielskiego, że wystarczyło pokazać zaświadczenie, że dostałam się na studia językowe – i już dostałam pracę. Pierwsza porażka to był – zaraz na starcie – konflikt z współpracownikami – ogromnie niezadowolonymi, że pracuje z nimi smarkula-bez-dyplomu. Pierwsze sukcesy to dobre wyniki moich uczniów na konkursach i egzaminach.

Jakie są Twoje marzenia, plany, cele, do których dążysz?

Tak naprawdę nie mam planów – a już na pewno nie sięgających dalej niż kilka najbliższych tygodni. Życie sprawia niespodzianki. Dla mnie to jak gra z Bogiem w szachy – często używam tego porównania. Do mnie należy tylko połowa ruchów, każdorazowo uzależnionych od tego, co aktualnie dzieje się na szachownicy.

Marzenie? Przeżyć życie w dobrym stylu. Żeby móc na koniec spojrzeć w oczy sobie i innym. Cel? Jakkolwiek głupio to może zabrzmieć, życie wieczne.


Jakie jest Twoje motto życiowe i dlaczego właśnie takie?

Nil hoc verbo Veritatis verius – nie ma nic prawdziwszego niż słowo Prawdy. Ten sam cytat ze św. Tomasza z Akwinu mam w wersji angielskiej w moim forumowym podpisie: Truth himself speaks truly, or there’s nothing true – jeśli Prawda nie mówi prawdy, to nic nie jest prawdą.
Jeśli życie ma mieć jakiś większy sens, trzeba budować na wiarygodnym, pewnym fundamencie. Jeśli go nie ma, szkoda szukać sensu.

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski, Wywiady

14 Komentarzy do wpisu "Wywiad z Joanną „Adaneth” Drzewowską"

Tornene, dnia 25.05.2007 o godzinie 19:59

Dobrze przeprowadzony wywiad i ciekawe informacje przekazane w nie mniej interesujący sposób. Fajnie było dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie, Adanciu. :)

zx, dnia 25.05.2007 o godzinie 21:30

Bardzo fajnie całość opracowana. Gratulacje Eowino! A że Adaneth udzieli ciekawych odpowiedzi, to się można było spodzewać. :)

Mam nadzieję, że znajdziemy tutaj jeszcze kilka wywiadów z Ważnymi Postaciami… 😉

Vindalf, dnia 26.05.2007 o godzinie 0:19

O Adanci to można by książki pisać, a i tak ani jednego słowa nikt by w nich nie ominął :).

Hyalma, dnia 26.05.2007 o godzinie 7:24

Fajnie! Przetłumaczyłam na rosyjski http://hyalma.livejournal.com/254027.html
:)

*eowina*, dnia 26.05.2007 o godzinie 10:14

Dziękuję Hyalmo :kwiatuszek:

Nol, dnia 26.05.2007 o godzinie 15:46

Brakuje mi jeszcze pytań o Adanciową poezję :> Wywiad ładny, chociaż nie twierdzę, że się dowiedziałem się zbyt dużo nowego ;D

*eowina*, dnia 27.05.2007 o godzinie 13:03

Rzeczywiście, zapomniałam o poezji… Może nadrobimy Adanciu nowym wywiadem? 😉

Galadhorn, dnia 27.05.2007 o godzinie 15:19

A może po prostu zadasz w korespondencji te pytania, a potem dodasz nowe treści do tego newsa?

*eowina*, dnia 27.05.2007 o godzinie 18:51

Ok, pod jednym małym warunkiem, że dowiem się jak to zrobić 😉

Adaneth, dnia 27.05.2007 o godzinie 21:48

Przeprowadzenie i zamieszczenie powyższego wywiadu na Elendilionie jest dla mnie zaszczytem.
Nolu, a co chciałabyś wiedzieć? Może zaproponuj Eowyn treść interesujących Cię pytań?

*Meleth*, dnia 28.05.2007 o godzinie 20:10

świetny wywiad!! Gratulacje!!

Nol, dnia 29.05.2007 o godzinie 17:07

Co chciałbym wiedzieć, hmmm, może: dlaczego kiedyś pisałaś że nie napiszesz więcej tolkienowskiego wiersza, a potem zaczęłaś z powrotem? (ku niekłamanej uciesze „coponiektórych” ;D). Z takich bardziej tendencyjnych: z którego swojego utworu jesteś najbardziej usatysfakcjonowana, a którego wolałabyś nigdy nie napisać? Najbardziej osobisty? Skąd bierzesz inspiracje? Trudności przy tłumaczeniu poezji? Dlaczego aliteracja? Jak to jest myśleć trzynastozgłoskowcem? 😉 Ulubieni poeci? Ulubiony wiersz Tolkiena? I takie tam 😉 Aha… i dlaczego „nadużywasz” takich słów jak kropelki, iskierki, kropki etc? (mi kiedyś pisałaś, ale to jest widoczne i może ktoś się zastanawia ;))… aha, koniecznie link do „Drugiej Strony Lustra” 😀

Bardzo podobał mi się tekst „Przetłumaczyć nieprzetłumaczalne” przy okazji tłumaczenia „Ballady o Aotrou i Itroun” albo „Drzewo, zieleń, krew”. Liczyłbym na coś podobnego :) Nie wszyscy mają te Simbelki, a Twoja percepcja twórczości jest nader interesująca (Eru, jak to groźnie zabrzmiało ;D).

Tyle ode mnie 😉

Adaneth, dnia 29.05.2007 o godzinie 21:33

Ojojoj, trzeba by nowy wywiad zrobić. 😀 Bo nie mam jakoś najmniejszej ochoty pisać artykułu o sobie (nawet jeśli to „moja percepcja poezji”). O inspiracjach i ulubionych poetach już Eowynka wyżej dodała, na pozostałe pytania spróbuję co nieco napisać i prześlę jej – może zgodzi się dołączyć?

*eowina*, dnia 30.05.2007 o godzinie 17:54

Specjalnie dla Nola – dodane. Aczkolwiek zakłóca to nieco ogólny przebieg wywiadu. Jest jednak na tyle ciekawe (jak wszystko związane z osobą Adaneth), że nie dało się zlekceważyć. Myślę, że to już ostateczna wersja wywiadu. 😉

Zostaw komentarz