Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Tom Goold w magazynie Metro!

Nasz redakcyjny przyjaciel, Tomek Gubała (Tom Goold) w wypowiedzi dla magazynu Metro przedstawia wiele ciekawych faktów na temat wydanych dziś w Polsce Dzieci Húrina. Tom kilka dni temu poproszony został o wywiad przez panią Maję Staniszewską z Metra. Artykuł nosi tytuł „Nowa książka Dzieci Húrina już w księgarniach”. Oto pełny jego tekst (pierwotna internetowa wersja znajduje się tutaj):

Tolkien, ojciec fantasy, zaczął pisać „Dzieci Hurina”… 99 lat temu! Wielokrotnie porzucał pisanie powieści, później wracał do niej, skreślał i poprawiał właściwie przez cale życie. Nigdy jej nie skończył. Różne wersje i fragmenty opowieści o dzieciach Hurina pojawiały się w „Silmarillionie” czy „Niedokończonych opowieściach”. Teraz, po 30 latach pracy Christophera Tolkiena, syna pisarza, historia została zebrana w całość z notatek i szkiców.

– „Dzieci Hurina” skierowane są przede wszystkim do nowego czytelnika i widzów filmowej adaptacji „Władcy pierścieni” – mówi Tomasz Gubała z Sekcji Tolkienowskiej Śląskiego Klubu Fantastyki, do którego należy także tłumaczka książki Agnieszka Sylwanowicz. To prawda, bo zdeklarowani fani Tolkiena dobrze znają historię Turina i jego siostry Nienor, dzieci Hurina, dowódcy ludzi, którzy sześć tysięcy lat przed wydarzeniami opisanymi we „Władcy pierścieni” przeciwstawił się Czarnemu Władcy Morgothowi. Ale z drugiej strony to przecież książka Tolkiena, której żaden „fantasta” nie powinien, ba!, nie może przegapić.

„Dzieci Hurina” nie są pierwszą książką Tolkiena, która ukazała się po jego śmierci. W 1977 roku (pisarz zmarł cztery lata wcześniej) wydano „Silmarillion” złośliwie zwany „Sell-a-million” lub książką telefoniczną Śródziemia. Dla zwykłego czytelnika, który miał za sobą lekturę „Hobbita” i „Władcy pierścieni” „Silmarillion” okazywał się często trudny do przebrnięcia. Czy z „Dziećmi Hurina” będzie inaczej? – Osoby po lekturze czy obejrzeniu wyłącznie „Władcy pierścieni” powinny być świadome, że historie z „Dzieci Hurina” rozgrywają się w innej epoce dziejów Śródziemia. W tej opowieści nie odnajdą więc znajomych bohaterów czy hobbitów – mówi Gubała.

Recenzje „Dzieci Hurina” w zachodnich mediach były pochlebne. Pisano, że książka jest kolejnym dowodem (jeśli, oczywiście, taki dowód jest komukolwiek potrzebny), że Tolkien miał wielki talent do tworzenia niezwykłych światów i mitycznych bohaterów. Christopher Tolkien wykonał wielką pracę, łącząc rozproszone fragmenty w spójną całość. Zdaniem Gubały książka na pewno będzie bestsellerem. – Jest szczególnie cenna dla kogoś, kto dopiero rozpoczyna swoją przygodę z twórczością Tolkiena, pozwoli mu poznać mitologię Śródziemia – mówi.

Czy „Dzieci Hurina” są ostatnią książką Tolkiena? Tego do końca nie wiadomo. Tomasz Gubała: – Archiwa pisarza zawierają sporo materiałów, które jednak wymagają bardzo solidnej redakcji i naukowego wręcz opracowania. Zajmuje się tym nadal Christopher Tolkien i zespół badaczy, z którymi współpracuje. Niekiedy są to materiały interesujące jedynie wąską grupę ludzi – jak choćby rozprawy lingwistyczne dotyczące języków elfów, ale nie brakuje też kompletnych historii, co ma miejsce przy „Dzieciach Hurina” – mówi.

Tolkienowskie archiwum kryje więc na pewno jeszcze wiele tajemnic. Wyjaśnienie „najnowszej” – od dziś na księgarskich półkach.

Za informację o artykule dziękuję Wrooblowi z Forum Elendilich.

Kategorie wpisu: Informacje medialne, Wywiady

5 Komentarzy do wpisu "Tom Goold w magazynie Metro!"

Galadhorn, dnia 08.05.2007 o godzinie 13:48

Jak oceniacie artykuł pani Staniszewskiej? Według mnie trzyma się faktów, choć dostrzegam kilka błędów stylistyczno-logicznych, np. w pierwszym akapicie nie wiadomo, czy Agnieszka Sylwanowicz należy do ST ŚKF czy do Tomka Gubały… Tomku, gratulacje z powodu tego artykułu!

Eldarion I, dnia 08.05.2007 o godzinie 14:24

Nie jestem pewien, czy prawidłowe jest stwierdzenie: Tolkien zaczął pisać „Dzieci Hurina”… O ile pamiętam, raczej sam Tolkien nie miał planów wydania Dzieci jako oddzielnej książki. Ale ogólnie artykuł bardzo ciekawy i w mairę rzetelny, a jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że to gazeta darmowa, to można mu dać bez zawachania 6! 😉

Galadhorn, dnia 08.05.2007 o godzinie 14:26

Racja, Eldarionie. Z tym pisaniem „książki ‚Dzieci Húrina'” przez kilkadziesiąt lat to spore przekłamanie. Jeżeli Tolkien coś tworzył przez tyle lat, to było to po prostu legendarium „Silmarillionu”!

Mellorn, dnia 08.05.2007 o godzinie 15:36

To (odnośnie zarzutu Eldariona I) IMHO nie jest pomyłka. W pierwszym zdaniu autorka nie użyła słowa ‚książka’. Jeśli potraktować ‚Dzieci Hurina’ jako opowieść to pani Staniszewska ma racje. Tylko skąd ona wzięła te 99 lat? Historia Hurina jest owocem próby, której podjął się w 1914(o czym pisze w jednym z listów do Edith), a której celem było przetworzenie opowieści o Kullervo z fińskiej Kalevalii. Nawet jeśli tę datę uznamy za początek ‚Narn i Chin Hurin’ to i tak nie otrzymamy liczby 99 lat. Wiem czepiam się:)

Athrandir, dnia 08.05.2007 o godzinie 16:28

Jadąc dzisiaj autobusem na maturę ;-D, przez ramię zajrzałem pewnemu panu, który czytał Metro. Mój wzrok przykuł właśnie artykuł o Dzieciach Húrina, jednak nie zdążyłem zauważyć wywiadu z Tomem. Żałuję, bo pewnie postarałbym się o własny egzemplarz tej gazety.

Zostaw komentarz