Elendilion, czyli właściwie co?
W tym pierwszym felietonie na serwisie chciałbym poruszyć kwestię nie tyle samego genesis projektu, co jego nauki raczkowania.
Ustalono już dawno, że nie ma dziedziny naukowej bez wyraźnie postawionych pytań, sprecyzowanych założeń, zarysowanych dróg rozwoju. Ryzykując porównanie do wszystkiego, co tworzy człowiek, moglibyśmy spytać, czy niniejszy serwis odpowie na postawione przez nas pytania o jej, nazwijmy to: konstytucję. Wiemy po co tu jesteśmy? Wiemy dokąd zmierzamy? Czy zdajemy sobie sprawę z transcendentalnej odległości, jaką zdecydowaliśmy się pokonać? Wielu odpowie: “tak”. Dlaczegóż by nie udzielić odpowiedzi twierdzącej? Wiemy, że łączy nas wspólna pasja! Wiemy, co umieszczać! Wiemy, że nie będzie łatwo i niejedne egzystencjalne buty będą uciskać podczas kolejnych zmagań z pytaniami o sens i rezerwę czasu, zapału, idei… Czy damy radę? No właśnie – ja bez owijania w bawełnę mówię, że nigdy nie podołałbym takiemu zadaniu.
Nie mam odpowiedniej do tego natury.
Nie jestem konsekwentny.
Obowiązki nie pozwalają szaleć w necie.
Słomiany zapał, choć boli, jest nieuleczalny.
Po co więc to piszę? Po co tu jestem? Odpowiedź wbrew pozorom jest niewiarygodnie prosta – chcę spróbować. Chcę powiedzieć zapaleńcom, którzy uwierzyli w ten projekt, że ma on sens. Tym, którzy tchnęli w niego życie i tym, którzy przystąpili do redagowania.
Na początku wspomniałem o raczkowaniu nie bez powodu. “Dziecko” nasze raczkuje już całkiem sprawnie. Podoba mi się, jak przebiera nóżkami. Zobaczcie, jak fajnie radzi sobie w internetowym świecie. Jaką wartość już sobą przedstawia, mimo iż dopiero wyskoczyło z główek tatusiów! Powiem Wam jedno – ten dzieciak ma potencjał…
Mówiłem już o dziecku, oraz o jego rodzicach. Lecz powszechnie wiadomo, iż podstawowa komórka społeczna zginęłaby w chaosie świata, gdyby nie pomoc dziadków, wujków, cioć, kuzynostwa i wszelkich innych współmęczenników u cioci na imieninach. Piękne jest to, że takim kimś dla Elediliona, jak już się rzekło – dziecka z nieograniczonymi możliwościami – możesz zostać właśnie Ty.
Bez karmienia go niezdrową żywnością, jaką są literówki, błędy i przekleństwa możesz pomagać mu nabierać sił, rosnąć, czynić pomocnym dla innych.
Nawet jeśli jesteś wujkiem, który nie lubi tego, czy tamtego tatusia, nawet, jeśli w jakikolwiek sposób coś Ci się w innych zaznajomionych miejscach sieci nie podobało.
Chcę wierzyć, że Elendilion będzie dzieckiem szczęśliwym. Pozbawionym uprzedzeń, które zaszczepić by chcieli w nim czy to tata, wujek, ciocia, czy reprezentant przysłowiowej siódmej wody po kisielu. Chcę wierzyć, że to właśnie od niego nauczymy się czegoś.
Wypadałoby zakończyć jakąś mądrością… Jeśli chciałbym to zrobić po amerykańsku, to trzeba by pożyczyć jakiś żart od pana Strasburgera i opowiedzieć… Nic mądrego nie przychodzi mi do głowy. Nic, o czym by każdy z nas nie wiedział. Bo, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje wie każdy, prawda? Wiemy, że spirale wzajemnego obwiniania to rzecz polityków, a nie poważnych ludzi. Porozumiemy się ponad podziałami?
Dziękuję za Wasz czas.
Tornene.
Kategorie wpisu: Felietony tolkienowskie


36 Komentarzy do wpisu "Elendilion, czyli właściwie co?"
Galadhorn, dnia 12.04.2007 o godzinie 23:15
Tornene, dzięki za pierwszy z – mam nadzieję – licznych felietonów. Tak, ufam w to, że można porozumieć się ponad podziałami. Zresztą w ciągu ostatnich lat wiele zrobiliśmy w fandomie, żeby łatwiej się gadało, żeby dało się współpracować. Są tych starań pierwsze pozytywne efekty. Ale by było pięknie, gdyby ten serwis pokazał tę współpracę! Dlatego do tworzenia L-ND-L-N zapraszamy każdego miłośnika Tolkiena, każdego “Arcastardila” (w quenya “Arcastar” to “Tolkien”). Nie zamykajcie się w oblężonych twierdzach, Miłośnicy Tolkiena. Zróbmy wreszcie coś razem!
Czy nam się uda, czy wspólnie stworzymy trwały, obiektywny serwis informacyjny? Mam taką “estel”. Zapraszam Cię (tu zastosowałbym na L-ND-L słynną funkcję [you])
Aiya, Nildor!
M.L., dnia 13.04.2007 o godzinie 9:55
Powiem wprost i bez ogrudek, bo tylko to ma sens, jeżeli z projektu ma cokolwiek wyjść. Zresztą w kregu Elendilich i tak Ciesze się nie najlepszą sławą. Więc nikogo nie zdziwi to co napiszę. Sam pomysł jest ciekawy interesujący, ale pachnie mi próbą wyrugowania Cyberdusku, który do tej pory pełnił w jakimś stopniu serwisu wieści tolkienowskich. Czy robił to zawsze dobrze to inna sprawa, ale nie powiem by mi się podobało takie podkopywanie Cyberdusku.
Druga kwestia, też związana z Cyberduskiem, choć tym razem pośrednio. Tam po pierwszym runie i zalewie informacji zrobił się problem, kto, co i kiedy. I tak na prawde gros pracy spoczywa tam teraz na dwóch czy trzech osobach. Tu możecie na fali obecnego zalewu informacji dojśc do wniosku, że wam to nie grozi, tym bardziej, że za serwisem stoi liczna społecznośc Elendilich. Tym niemniej radził bym spojrzeć na doświadczenie innych i nie popadać w hurraoptymizm (jezeli nie popadliście to tym lepiej).
Trzecie, o czym już pisałem na Hobbitonie. Dla mnie osobiście drażniący jest i odpychający zbyt nachalny, moim zdaniem, związek z Elendilimi. Oczywiście to wasz wybór, ale pamiętać warto, że dokonując takiego wyboru, byc może od razu i z góry zniechęcacie do współpracy cały szereg osób, które chciałyby współtworzyć taki serwis, ale nie pod szyldem Elendilich.
Pozdrawiam i życze powodzenia
M.L. (MumakiL)
Galadhorn, dnia 13.04.2007 o godzinie 9:58
Chyba nie życzysz powodzenia, M.L.-u, skoro wyżej piszesz tak niemiłe rzeczy. Twój komentarz ja skomentuję tylko tak, jak pisałem wyżej: syndrom oblężonej twierdzy. Szkoda, że tak reagujesz. I skąd Ci przyszło do głowy, że chcemy kogoś “podkopywać”? Z Ostatnim Przyjaznym Domem (“Cyberduskiem”) od dawna łączy nas wzajemna sympatia i współpraca. I tak będzie dalej. A nie wykorzystać energii drzemiącej w społeczności Elendilich to byłby grzech. Przyjazna i twórcza konkurencja nikomu nie zaszkodzi. A w świecie tolkienistycznym dzieje się tak wiele, że starczy newsów dla kilku serwisów informacyjnych.
O siewcach nieufności niedługo zapomnimy. Przyszłość należy do tych, którzy otwierają się na innych.
Tornene, dnia 13.04.2007 o godzinie 10:22
Drogi MumakiLu
A gdyby przechrzcić serwis na, powiedzmy, “Palantír” to udzielałbyś się? Tylko w tym tkwi problem?
Ale poważnie pisząc – może jednak warto spróbować porozumieć się ponad podziałami? Ja ciągle mam nadzieję, że to może się udać.
wydawało mi się, że po przeczytaniu tych moich kilku słów niepokoju i zachęty nikt nie oskarży mnie o hurraoptymizm, ale skoro już to słowo padło, to tłumaczę się z tego, co mnie osobiście dotyczy, bo do żadnych tolkienistów nie żywię urazy i wydaje mi się, że to pozwala mi bardziej świeżo spojrzeć na “problem”.
1) Hurraoptymizm? A niech się ludzie zapalą do pomysłu, skoro już powstał. Czasem z niego rodzi się konsekwencja i inne dobre owoce. Tor, z tego co mi wiadomo zajmował się już podobnym projektem. Inni też chcą pchnąć projekt. Jestem przekonany, że jeśli ktoś spoza Elendilich zacznie się udzielać, to nie zostanie to odebrane źle – wręcz przeciwnie. No i przechodzimy do punktu
2) Czyżbyś nie chciał być wujkiem?
3) Nie odebrałem powstania tego serwisu jako noża w plecach OPD. Nie przesadzasz? Wiadomo, że kiedy powstaje nowa inicjatywa, to z gruntu rzeczy jest konkurencją dla utrwalonych już marek. Ale czy zdrowa konkurencja nie jest dźwignią wszelakich inicjatyw?
4) Chyba należę do kręgu Elendilich ale złą sławą się u mnie nie cieszysz. Spytam przewrotnie: Cieszyłbyś się, gdybyś się cieszył?
Wszystkiego dobrego, ML-u.
Galadhorn, dnia 13.04.2007 o godzinie 10:37
Torniku, gdybyśmy przechrzcili się na “Palantír”, na pewno znalazłby się ktoś, kto określał by nas “palantami”
Stworzenie dobrej nazwy, którą się łatwo wymawia, zapisuje itd. to sztuka. Athowi, Tomowi i mnie bardzo spodobała się propozycja wykorzystująca słowo oznaczające “Przyjaciół Elfów” i dlatego przyjęliśmy takie miano. A na uprzedzenia niektórych ludzi w fandomie nie zaradzisz zmianą nazwy. Jak się zmieni nazwę, pojawi się inny powód, żeby pomysłodawców oskarżyć o “podkopywanie”, “rugowanie” itd. Zawsze w społeczności znajdą się marudy. A że ktoś lubi być marudą… No cóż – jego sprawa
Tor, dnia 13.04.2007 o godzinie 12:53
Nie zajmowałem sie nigdy niczym podobnym, ale na pewno i bardzo chętnie włączy się do współpracy przy Elendilionie.
Myślę, że ML trochę przesadza… Co w tym złego, jeśli Elendilion były serwisem Elendilich? Ale nie jest, więc w ogóle nie ma problemu.
Pozdrawiam
tomgoold, dnia 13.04.2007 o godzinie 13:37
Postaram się napisać coś więcej wieczorem, a tymczasem na szybko – przepraszam, ale nie mam zamiaru zapierać się, że Elendilion nie ma coś wspólnego z Elendili. Owszem ma i to całkiem sporo oraz mocno wiąże się z działalnością forum. Nie oznacza to jednak, że jest inicjatywą zamkniętą – wręcz przeciwnie, każdy jest tu mile widziany i wtedy Elendilion będzie również jego udziałem. A jak ktoś cierpi na syndrom oblężonej twierdzy to niechaj w niej pozostanie jeśli taka wola.
Hybrid, dnia 13.04.2007 o godzinie 14:22
Jak widać nie każdy pojął, po co pisze to Tornene. Jeżeli dobrze zrozumiałem, kiedy Tornik przyrównał serwis do rodziny, to czy w każdej rodzinie nie jest tak, że ktoś się nie lubi? Zawsze tak jest, że zięć nie lubi teściowej, a ciocia nie lubi wujka od strony innych, dziadek jest zdziwaczały a babcia upierdliwa(przepraszam, jeśli uzna to ktoś za przekleństwo). Ale nie patrząc na to, jaka jest rodzina, to jednak coś ją łączy! Łączy ją miłość do dziecka. I w chwili gdy dziecko robi pierwsze kroki, każdy wstrzymuje oddech, zapominając o tym co powiedział ten od lewej czy ta od prawej. Zamiast walczyć ze sobą już na początku, oto czy to dziecko jest bardziej do wujka podobne, czy do babci, dbajmy oto, aby każde z nas stało ramie przy ramieniu i pilnowało, żeby dziecko się nie przewróciło…
Nol, dnia 13.04.2007 o godzinie 15:15
Jeśli “Elendili” w nazwie serwisu to taki problem, ma stać na przeszkodzie w udziale wielu osób w projekcie, to uważam, że warto zastanowić się nad inną, wdzięczną i sensowną nazwą
MLu, należę do Elendilich, ale u mnie cieszysz się jak najlepszą sławą, naprawdę (to nie wazelina
). Wielka szkoda, że nieufność do kilku osób rzutuje na całe forum, na którym aktywnie udziela się kilkadziesiąt różnych osób 
Mnie osobiście też nie wszystko się podoba na Elendilich, ale mimo to dostrzegam tam o wiele więcej plusów niż minusów, więc postanowiłem tam pozostać i jestem nieprzerwanie.
Galu, jeśli chodzi o konstruktywność konkurencji, to popieram
jednak nazywanie kogoś marudą wcale nie jest konstruktywne
Nie dostrzegam w tej całej inicjatywie podkopywania Cyberdusku. Ostatni Przyjazny Dom zawsze cieszył się na Elendilich uznaniem, mnóstwo było linków, tematów
Oskarżenia są chyba nietrafione. Życzę jak najlepiej i Cyberduskowi, i Elendilionowi
)
Tornene, świetny felieton, podpisuję się
Pozdrawiam, życzę wszystkim dużo Estelu
ubi concordia, ibi victoria, na chwałę Tolkiena
Galadhorn, dnia 13.04.2007 o godzinie 15:25
Noliku, napisałeś: “Galu, jeśli chodzi o konstruktywność konkurencji, to popieram
jednak nazywanie kogoś marudą wcale nie jest konstruktywne”
Ale ja wcale nie uważam “Smurfów Marud” za konkurencję. Konkurować chcę konstruktywnie – z konkurentami. Z marudami wolę mieć jak najmniej do czynienia. Nie lubię narzekaczy, którzy snują kasandryczne wizje i zarażają niechęcią innych. Pojawił się serwis tolkienowski, który od początku podkreśla chęć współpracy, otwartość, zapał. I wystarczyło kilka godzin, a oskarżono nas o tworzenie “imperium Elendilów”, “podkopywanie”, “rugowanie”. Co to w ogóle za język? Ja chcę tworzyć z radością coś dla innych, a nie słuchać deprymujących i niesprawiedliwych komentarzy.
Dlatego pojawiają się kolejne newsy. Nie będziemy się specjalnie przejmować głosami tych, którzy lubią izolację i spoglądają na nas z wysoka, z murów oblężonej twierdzy.
tomgoold, dnia 13.04.2007 o godzinie 15:59
Wybacz Nolimonie moją szczerość, ale czy nie uważasz, że namawianie twórców serwisu do zmiany jego nazwy jest najdelikatniej mówiąc niegrzeczne?
Lórin, dnia 13.04.2007 o godzinie 16:35
Ja odnośnie komentarza M.L.-a, z którego obaw podzielam dwie na trzy.
Nie zgadzam się, że Elendilion jest zamachem na pozycję Ostatniego Przyjaznego Domu. Byłby nim, gdyby jego istnienie przeszkadzało funkcjonowaniu OPD, przykładowo poprzez “podkradanie” newsmanów. Ale, jak widzę, tworzą ten serwis ludzie niezwiązani z OPD, “nowi”. Czy stworzenie nowej strony z humorem tolkienowskim by było postrzegane jako podkopywanie Rozbrykanego Balroga? Wątpię.
Hurraoptymizm i słomiany zapał mogą zabić każdą nową inicjatywę. Możliwe, że także tę. Jak będzie, dowiemy się tylko przez obserwację. Jak to mówią: pożyjemy, zobaczymy.
Powstanie serwisu pod sztandarem Elendilich mnie także przeszkadzało od samego początku. Elendilion, chociażby z racji swojej nazwy, nie może nie być kojarzony z forum. Cóż w tym złego? – słusznie pytają niektórzy. Ano to, że kojarzy się z charakterem, atmosferą, osobami et caetera Elendilich, które niektórych odpychają. (Nieistotne są tu powody, liczy się fakt.) Nie uważam jednak, że – jak pisze Nolimon – inna nazwa cokolwiek zmieni. Póki wśród “stron stowarzyszonych” znajdują się jedynie witryny wywodzące się z tylko jednego z ośrodków środowiska tolkienowskiego, póty nie będzie żadnego “porozumienia ponad podziałami”. Sygnał wysłany do innych ośrodków wygląda tak: “Chodźcie się z nami porozumcie, stwórzmy coś razem, ale pod _naszym_ sztandarem.”. Kto by się zgodził na taką ugodę?
Lórin, dnia 13.04.2007 o godzinie 16:38
Wybacz, Tomie Gooldzie, ale czy nie uważasz, że, skoro hasło brzmi: “tworzymy coś _razem_” i serwis jest młodziutki, takie uwagi mogą tylko pomóc w jego rozwoju? I kto tu nie jest chętny porozumieniu?
M.L., dnia 13.04.2007 o godzinie 17:36
Posty Galadhorna i Toma Goolda potwierdzają tylko moje najgorsze obawy. Krytyka, watpliwości, sa traktowane, jako niegrzeczne lub niemiłe, jednym słowem niemile widziane. Mam nadzieję, że nie na tym, i nie na personalnym obrażaniu osób krytykujących ma polegać standard tego Serwisu.
Niestety wychodząc z inicjatywa na szersze forum należy być gotowym, tak na pochwały jak i na krytykę. W moim wypadku były to jedynie wątpliwości, które redakcja tej strony może przyjąć lub może odrzucic to jej wybór. Można powiedzieć, że jestem siewca nieufności, można mnie nawet gorzej określić, ale warto zwrócić uwagę, że środowisko Tolkienowkie, to nie tylko Elendili. Jeżeli rzeczywiście a nie tylko w deklaracjach chcecie być otwarci na wszystkich, to warto się nad zdaniem tych innych zastanowić. Być może są uprzedzeni i przesadzają, ale warto się jednak zastanowić, czy nie maja choćby odrobiny racji.
Tornene nie oskarżałem o hurraoptymizm, tylko przestrzegałem przed nim, a to nie to samo. Masz rację, zdrowa konkurencja jest OK. Choć osobiście nie lubie tworzenia bez wyraźnej potrzeby nowych bytów.
Czy Serwis Informacyjny jest potrzebny, mysle że tak.
Cieszę się z postawy Tornene, zwłaszcza tych stwierdzeń:
“Nie mam odpowiedniej do tego natury.
Nie jestem konsekwentny.
Obowiązki nie pozwalają szaleć w necie.
Słomiany zapał, choć boli, jest nieuleczalny.”
To najlepszy fundament, zeby coś osiągnąc. Ludzie umiejący to powiedzieć mają najwiecej szans by osiągnąć swój cel.
Torze to, że Elendilion jest lub ma być Serwisem Elendilich to nic złego. Przeciwnie. Tylko niech zostanie to jasno powiedziane, a nie propaguje się to, jako coś ponad podziałami. Bo jak na razie wygląda to tak, jak napisał Lorin: “Chodźcie się z nami porozumcie, stwórzmy coś razem, ale pod _naszym_ sztandarem.”.
Warto szanować krytykę, nawet jeżeli się jej nie lubi. Bo tylko krytyka jest bodźcem do rozwoju, glaskanie po główce jest miłe, tylko niewiele z niego wynika.
Życze powodzenia
M.L. (MumakiL)
Galadhorn, dnia 13.04.2007 o godzinie 21:46
Najgorsze obawy? To musi być w takim razie dramat. Psy… itd. a jednak na szczęście karawana jedzie dalej.
Rozumiem, że na pomoc MumakiLa nie możemy na razie liczyć. Szkoda. Zawsze jednak może zmienić zdanie, prawda? Oto moja “estel”! Serwis okrzepnie, uwiarygodni się w oczach krytyków i może kiedyś ocenią nas inaczej. Na pewno tak będzie. Czekamy na Was, w każdym razie, MumakiLu i inni wobec nas nieufni. Chcemy szerokiej współpracy i jesteśmy otwarci na tych, którzy chcieliby się dołączyć do redagowania tego serwisu tworzonego przez miłośników Tolkiena dla miłośników Tolkiena.
tomgoold, dnia 13.04.2007 o godzinie 22:15
Lórinie, wytłumacz mi proszę jak sugestia o zmianie nazwy serwisu ma pomóc w jego rozwoju? Taką sugestię uznałem za niegrzeczną z prostej przyczyny – nigdy w życiu nie przyszłoby mi na myśl namawiać kogokolwiek do zmiany nazwy serwisu internetowego. Zwyczajnie nie wypada. Pisząc “powstanie serwisu pod sztandarem Elendilich mnie także przeszkadzało od samego początku” sam przyznajesz, że to nie nazwa jest dla ciebie problemem. Po prostu nie lubisz Elendili, prawda?
Z kolei twój post M.L.-u trudno nazwać krytycznym. Krytykę szanuje się za to, że tak naprawdę pomaga robić coś lepiej, a co proponujesz nam? Po pierwsze jakieś dziwne insynuacje odnośnie Cyberdusku – nie waham się określić je głupimi ponieważ nigdy nawet nie przeszłyby mi przez myśl gdybym ich nie przeczytał w twoim komentarzu. Rozumiem jednak, że myślimy innymi kategoriami. Po drugie kwintensencja tej krytyki to zdanie: ” Dla mnie osobiście drażniący jest i odpychający zbyt nachalny, moim zdaniem, związek z Elendilimi (…) byc może od razu i z góry zniechęcacie do współpracy cały szereg osób, które chciałyby współtworzyć taki serwis, ale nie pod szyldem Elendilich.”. Po przeczytaniu aż chciałoby się iść o krok dalej i zaproponować deendelizację polskiego internetu (może na wzór dekomunizacji czy denazyfikacji?), bo to przecież skadal żeby Elendili mogli zainicjować coś nowego. A może wszyscy mogą tylko nie Elendili, bo jeszcze komuś to przeszkadza? Może dopiero to dowiodłoby tej otwartości, o której wspominasz w kolejnym poście? Na rozwinięcie zasługuje również myśl, iż nie lubisz tworzenia bez potrzeby nowych bytów, po czym zaraz piszesz że serwis informacyjny jest potrzebny. Elendilion uważasz za taki niepotrzebny byt czy wprost przeciwnie? I dlaczego tak cię drażni fakt, że serwis jest otwarty dla wszystkich chętnych, nie tylko członków Elendili? Wbrew temu co piszesz osób, które odrzucają współpracę z nami bo np. nie lubią nas osobiście czy Elendilich jest bardzo mało, a z otwartą niechęcią do tej inicjatywy spotkaliśmy się tylko w jednym miejscu. Z wielu innych serwisów spotkały nas miłe słowa i obietnice konkretnej współpracy przy wymianie informacji. My nie dzielimy ludzi na lepszych i gorszych tolkienistów, nie piszemu co kto może lub nie może. Zapraszamy do współpracy i nie stawiamy absolutnie żadnych warunków. Serwis jest otwarty dla każdego chętnego. Nie wymagamy niczego poza okazaniem choćby cienia dobrej woli.
Arathulion, dnia 13.04.2007 o godzinie 22:40
Zastanawiam się co jest gorsze:
- wpada ktoś na pomysł stworzenia projektu, wprowadza go w życie, nadaje mu zamyślony wcześniej kształt i oddaje w ręce wszystkich chętnych
- wpada ktoś na ów projekt i stwierdza, że nie raczy się przyłączyć tylko dla tego, że jego twórca zaznaczył w nazwie źródło projektu
Jak czytam takie dyskusje, to ciśnie mi się na myśl słowo “piaskownica”. W parze z paroma przysłowiami, ale mniejsza o to.
Nie wiem, może ja jestem łatwowierny i nie jestem w stanie zauważyć tego, że Elendilion powstał po to, by przyciągnąć osoby spoza Elendilich, by pisały tutaj newsy i nie zorientowały się, że robią to na chwałę Elendilich, choć nie chcą. Może. A może po prostu co niektórzy wciąż nie potrafią stanąć z innymi jak równy z równym, bez podejrzeń i nieufności.
Nie, chyba jednak jestem łatwowierny.
Tornene, dnia 13.04.2007 o godzinie 23:09
Nawiązując do metafory, użytej przez Aratha:
Czy jeśli w piaskownicy, na której ktoś wyskrobał nazwę Elendili ktoś pokłócił się z Galem, zabrał mu grabki, a ten pacnął go wiaderkiem między uszy, to czy w następnej piaskownicy – większej, nie może usiąść dalej od niego i zająć się swoim kawałkiem piasku?
Halo! To jest całkiem inna piaskownica! Kształt nadały jej urwisy z Elendili.pl, ale jest to twór, który może kształtować każdy.
Mamy łopatki, wiaderka i grabki. Możemy kształtować poszczególne fragmenty po swojemu i budować na nich nawet piętrowe wieżowce z piasku. Wydaje mi się, że te straszne, złe i niedobre urwisy z Elendili.pl nie będą tych konstrukcji niszczyć. Jeżeli będą, to ja zwijam swoje grabki i spylam stąd… Jak na razie każdy może chociaż spróbować. Ja próbuję.
(komentarz nie odnosi się tylko do MLa, żeby nie było).
Silmethule, dnia 14.04.2007 o godzinie 0:44
Dołączę się na moment do piaskownicy. Dzięki Hybowi dowiedziałem się o tej dyskusji, poczytałem sobie wypowiedzi i… myślę, że nic nowego do dyskusji nie wniosę, natomiast mogę spróbować napisać to, co pisane już było, w inny sposób, choć, jak mi sie zdaje, jestem tu bardziej niemile widziany niż M.L., jak nie przez administrację, to pewnie przez część użytkowników “szeregowych” serwisu i forum, od którego wziął nazwę.
Nie wypowiem się na temat oskarżenia ML-a o próbie wyrugowania Cyberdusku, bo “mam za małą wiedzę na ten temat”, wypowiedzieć się nie potrafię.
Natomiast mogę się wypowiedzieć ad nazwy projektu. Ktoś tutaj pisał, że serwis jest otwarty, Gal napisał:
“Tak, ufam w to, że można porozumieć się ponad podziałami. Zresztą w ciągu ostatnich lat wiele zrobiliśmy w fandomie, żeby łatwiej się gadało, żeby dało się współpracować. Są tych starań pierwsze pozytywne efekty. Ale by było pięknie, gdyby ten serwis pokazał tę współpracę! Dlatego do tworzenia L-ND-L-N zapraszamy każdego miłośnika Tolkiena, każdego “Arcastardila” (w quenya “Arcastar” to “Tolkien”). Nie zamykajcie się w oblężonych twierdzach, Miłośnicy Tolkiena. Zróbmy wreszcie coś razem!”
Jeżeli dobrze rozumiem – chodzi o to, że serwis ma w pewien sposób _połączyć_ różnych tolkieniestów, z różnych środowisk, bez obrzudzania błotem, bez nienawiści, bez oskarżeń, dobrze rozumuję? Czego ukryć się nie da – forum Elendilich odpycha niejedną osobę, w tym choćby mnie, a nazwa nawiązuje wyraźnie do tego forum, co chwilę znów ktoś pisze, że to jest pod szyldem tego forum, że jest z forum związane itd. itp. I tutaj widać pewną niekonsekwencję, mnie nie przeszkadza to, że Elendili robią dla siebie, przez siebie serwis informacyjny, przy forum, ale, oczywiście, otwarty, jeżeli ktoś chce pomóc, jasne. Nawet dobry pomysł, może jeszcze kogoś przyciągnie? A i innym serwisom tego typu zrobi konkurencję. Ale Galu pisze o pracy ponad podziałami, współpracy wszystkich… i pojawia się problem, serwis JEST pod szyldem Elendilich, ale znów admin chce jednoczyć na tymże całe środowisko. To kłuje w oczy, coś z tym jest nie tak. Sytuacja podobna jak, niegdyś poruszana, kwestia chrześcijańskości Elendilich… tam poszło też o _nazwę_ i o regulamin. Jeżeli ta dyskusja, ten flejm, który się tutaj rozpoczął ma się nigdy nie powtórzyć – najlepszym, imo, rozwiązaniem jest zmiana nazwy – albo na taką, która z Elendilimi się nie kojarzy, albo na taką, która jasno daje do zrozumienia – jesteśmy częścią Elendilich. W jednym przypadku faktycznie być może rozpocznie się jakaś szersza współpraca między różnymi środowiskami, ponad podziałami, choć nie spodziewałbym się jakichś wielkich osiągnięć w łączeniu zwaśnionych tolkieniestów właśnie tutaj (niejednego sam rodowód może odpychać, jak sądzę), w innym wypadku każdy jasno widzieć będzie, że to miejsce należy do Elendilich i o “elendilskość” tego miejsca czepiać się nie należy – bo takie właśnie ma ono być.
Nie wydaje mi się, bym kogoś w tym tekście uraził, nie mniej jednak, jeżeli tak się stało, z całeg serca przepraszam. Robię to z góry, od razu, bo za podobne teksty już mi się zdarzało oberwać, tak więc wszystkich, którzy ów tekst odebrali za atak na siebie, na forum, na Gala, na TG, na Tolkiena, na środowisko, jak najmocniej przepraszam, nie było to moim zamiarem.
Lórin, dnia 14.04.2007 o godzinie 17:43
Chcę jeszcze tylko wytłumaczyć dwie sprawy.
Tomie Gooldzie, nazwa serwisu była, jeśli mnie oczy nie mylą i forum nie kłamie, wspólnie wymyślana na forum. Czy naprawdę chamstwem jest uwaga, że może wybór był jednak błędny? To nie jest tak, że ktoś przychodzi w nowe miejsce i mówi twórcom, żeby zmienili nazwę. Nazwa była wymyślana/ustalana _wspólnie_ i to kilka dni temu. W świetle tego nie uważam, że uwaga Nolimona była “niegrzeczna”.
Nie znaczy to, że mi zależy na zmianie nazwy. Uważam jedynie, że twoje oburzenie na Nolimona jest, moim zdaniem, bezpodstawne.
Ton moich wypowiedzi może sugerować, że mam coś przeciwko rozwojowi serwisu pod sztandarem Elendilich. Nic bardziej mylnego: nie przeszkadza mi to absolutnie. Drażni mnie jedynie to, co chyba wyraźnie zaznaczył Silmethule, czyli mówienie jednego, a robienie czegoś innego. Nie ma nic złego w tym, że powstaje serwis informacyjny podpięty pod Elendilich. Niech tylko nikt nie udaje, że jest to jakieś porozumiewanie się ponad podziałami, projekt wszystkich Arcastardilich. To projekt Elendilich i niech już tak zostanie.
tomgoold, dnia 14.04.2007 o godzinie 22:00
Lorinie, jak doskonale wiesz nazwa ta i owszem została wymyślona na forum, ale zatwierdzona nie głosami adminów lecz w dostępnej dla wszystkich ankiecie. Mówiąc w skrócie nazwę wybrali forumowicze, a Nol mógł się wypowiedzieć wówczas i zagłosować co pewnie zresztą uczynił. Dlatego też sugestię zmiany nazwy teraz określiłem tak jak można przeczytać wyżej.
Co do reszty – serwis kogo kłuje w oczy to kłuje, wszystkich innych nie kłuje. Poza tym niczego nie udaje bo i po co? Jak było napisane wielokrotnie – w serwisie może pisać każdy kto ma taką chęć, niezależnie od tego do jakiego forum przynależy. Desperackie próby zmarginalizowania serwisu do samego forum Elendilich świadczą chyba tylko o jakimś niezrozumiałym poczuciu zagrożenia. Zgodzę się z tobą tylko w jednym – oczywiście porozumiewanie się między podziałami nie będzie możliwe dopóki niektórzy ludzie nazwę Elendili traktować będą jako zło absolutne i największą obrzydliwość. Współczuję tym ludziom z całego serca.
Nienor, dnia 15.04.2007 o godzinie 13:01
O ile mnie pamięć nie myli, a może przeoczyłam, to do wyboru był Elendilion i Elendiva. Bez urazy Tomie, ale jakiego wyboru byśmy nie dokonali, to i tak podpięte byłoby to pod Elendili.pl. Ale nazwa jest i ok.
Co innego mnie zastanawia. O co w ogóle chodzi? Skąd ta sytuacja, że Gal i M.L. się nie cierpią? Czy zatargi z F1, bo były i niech nikt się nie waży powiedziec, że nie, nigdy sie nie skończą? Gal był be, wywaliliśmy go, założył nowe forum i jeszcze bardzij go nie lubimy? F1 jest fuj, mam swoje forum i nie muszę was lubieć? Dajcie spokój, o co sie kłócicie? Bo na pewno nie o fakty związane z samym Tolkienem, tylko o swoje prywaty. Przecież każdy ma prawo do swojego zdania, oby tylko siłą nie narzucał go innym. Na Elendilich kilka razy powstały głupie sytuacje, tak i ze strony użytkowników jak i administracji. Wiecie co czuję? Wy po prostu to lubicie. Nie wszyscy, ale część na pewno. Już tyle nie porozumień było, że mielismy czas nauczyć się na błędach, czyż nie? Jednak ja tu nie widzę żadnych wyciągnietych wniosków. Skończy się na tym, że najwięcej wpisów będzie na temat “kto kogo lubi, jaką chcemy nazwę a kto jest siewcą nieufności”. Wybaczcie, to już nie sama nazwa może kogoś odpychać, tylko to, jak zaczęliście działanoś tego, co miało w zamiarze połączyc nas wszystkich.
Ninquel, dnia 15.04.2007 o godzinie 14:44
“zatwierdzona nie głosami adminów lecz w dostępnej dla wszystkich ankiecie.”
Tia. A w ankiecie były bodaj 3 opcje: Elendilion, Elendiliva, opcja własna (?). Ponieważ ludzie to z natury lenie, go głosowali na już wymyślone nazwy, zamiast wymyślić coś innego. A zresztą – Gal sam kiedyś stwierdził, że na forum nie ma demokracji, bo gdyby była, to by się źle działo. Siłą rzeczy nazwa byłaby taka, jaką zatwierdziłaby trójka adminów Elendilich. A tak w ogóle, gdzie się podział ten temat z ankietą o nazwie tego serwisu? Bo tak szukam i szukam i znaleźć nie mogę… A nie wiem, czy google zdążyło zaindeksować
Wydaje mi się, że część osób dlatego ma awersję do Elendilich, bo Elendili “należą” do Gala. Tyle ode mnie.
M.L., dnia 15.04.2007 o godzinie 17:03
Nienor i wszyscy inni niezaangażowani w konflikt, należy sie wam ode mnie szczere wyjaśnienie. Sami Elendili, jako strona kompletnie mi nie przeszkadzaja. Wiele osób na tym forum lubię lub szanuję. Stworzyliście internetową wspólnotę, która działa, jest aktywna. Nie mała w tym zasługa wszystkich adminów, jeszcze wieksza wszystkich użytkowników. To, że Elendili sie rozwijają, że tworzą nowe mutacje i formy działalności bynajmniej mi nie przeszkadza. Sam czasami słucham radia Elendili, i jak wiecie, czasami, choć rzadko udzielam się na waszym Forum. Pisze waszym, bo to nie jest moje miejsce i raczej nigdy nim nie będzie.
Nienor, konflikt był i nikt nie zamierza tego ukrywać. Jakie są jego źródła i powody, to rozmowa na osobny temat i raczej nie na publiczne forum. Kto jest bardziej winny i od czego się zaczęło, nie powiem, bo każda ze stron ma swoją wizję i widzi to tak jak chce widzieć. To nie jest tak jednak, że Gala teraz jeszcze bardziej nie lubimy. Tak na prawdę, ostatni rok przyniósł uspokojenie sytuacji. Powiem jasno, nie lubie Gala, nie lubię Toma i mam do tego swoje powody. Być może ktoś może uznać je za głupie, i być może nawet takimi są, ale bez owijania w bawełną, po prostu i zwyczajnie nie lubię tych dwóch panów i nie mam zaufania do ich inicjatyw. Dlaczego? To znowu temat na prywatna korespondencję, a nie publiczne pranie brudów.
A teraz przejdźmy do sytuacji tutaj. Napisałem co napisałem, szczerze, bo wierzę, że tylko szczerośc może się przysłużyć poprawie relacji. To, że Elendili utworzyli własny serwis informacyjny, to OK, nawet więcej, to świetnie. Oby był jak najlepszy i oby, jak najlepiej spełniał swoją funkcję. Jak ktoś spoza chce w nim pisać, to znowu doskonale, tym lepiej dla serwisu, dla Elendilich i środowiska. Tylko nazwijmy rzecz po imieniu, to jest serwis Elendilich, i kropka.
Czy wszyscy muszą szleć z radości z powodu powstania tego Serwisu? Czy wszyscy, którzy nie szaleja z radości, sa od razu siewcami podziałów? Nie każdy sam sobie odpowie na te pytania.
Wyrazilem na początku swoją opinię, z którą nikt nie musi się zgadzać, ale czy zasłużyłem na tego typu odpowiedź jaka zafundował mi Tom Goold, to znowu, niech każdy odpowie sobie w swoim sumieniu.
Mnie w kazdym razie jego odpowiedź nie zaskoczyła.
Tak czy inaczej, życzę serwisowi powodzenia i mam nadzieje, że się będzie rozwijał.
Pozdrawiam
M.L. (MumakiL)
Dagnerie, dnia 15.04.2007 o godzinie 19:08
Mnie nic nie przeszkadza, ani się czuję Elendilką ani się nie czuję.
).
Jednak “pochodzący od Elendilich” jak dla mnie = “własność Elendilich”, czyli forum Elendilich i jego Adminów, niektórzy mogą się przez to czuć niezaproszeni do współtworzenia serwisu i nic się na to nie poradzi.
Nie interesuje mnie kto kogo lubi a kto kogo nie, jak napisał pan Tornene, w rodzinie zawsze ktoś kogoś nie lubi. W odróżnieniu od słowa użytego przez pana Tornene, napisałabym “w społeczeństwie”.
Interesuje mnie natomiast (i ciekawi) owy rozdział forum od serwisu, który został zapowiedziany na początku przez Athrandira. Przypuszczam, że wiele osób się ucieszyło, teraz zobaczyli, że ten rozdział jest tak fikcyjny jak rozdział Państwa od Kościoła w naszym kraju
Panie Tornene, ładny felieton, tylko ja się obawiam, że nie da nikomu nic do myślenia (broń Eru, ML, to nie strzał w Twoją stronę
Tornene, dnia 15.04.2007 o godzinie 19:36
Pan Tornene posyła uśmiech w stronę Pani Dagnerie.
M.L., dnia 15.04.2007 o godzinie 20:08
Szanowna Pani Dagnerie
, Szanowny Panie Tornene
, i wszyscy inni. Jak zauważyłem, niektórzy mają przekonanie, że wszelką krytykę biorę do siebie i o wszystko się obrażam. Bardzo dziękuje za troske
, ale zapewniam, że moje ego nie jest aż tak kruche
i nie musicie zapewniać, że coś mnie nie dotyczy. Nawet jeżeli dotyczy, to o takie rzeczy nie obrażę się, anie nie popadne w depresję, nie dostanę też chandry, ani też cholera i szlag mnie nie trafią.
Serdecznie pozdrawiam
M.L.
Galadhorn, dnia 16.04.2007 o godzinie 19:49
Pozdrawiam Was z Barcelony. Przykre sa dla mnie niektore Wasze komentarze. Mam jednak taka nature, ze Wasze przykrosci napedzaja mnie jeszcze bardziej do pracy. I zrobimy wszystko, zeby atmosfera wokol tego dobrze zapowiadajacego sie serwisu byla tylko lepsza. Krytycy to pewna, mam nadzieje, marginalna grupa fanow. Serwis bedziemy tworzyc dla tych, ktorzy mysla o naszym hobby kategoriami innymi niz retoryka konfliktu. Osobom nie lubiacym mnie czy Toma wysylam wyrazy mojego ubolewania i wspolczucia. Nasze mysli podazaja innymi drogami – szkoda. Ja Was lubie (to np. do M.L. albo Silmethule), choc pewnie czasami (patrzac Waszymi kategoriami) na to w ogole nie zaslugujecie. Bede staral sie, zeby ten serwis sluzyl rowniez Wam. A jezeli komus sie wydaje, ze pomysly Toma, Athrandira, modow LNDL i moje sie wyczerpuja, to sie bardzo mylicie
Adios!
tomgoold, dnia 17.04.2007 o godzinie 21:02
Bardzo cieszę się, że M.L. (w komentarzu nr 24) napisał to co napisał, ani się z tego powodu nie obrażam, ani nie ma tam dla mnie nic przykrego. Przeciwnie, jestem wdzięczny za szczere postawienie sprawy. Teraz każdy oceni czy krytyka ma podłoże merytoryczne czy może personalne. Cieszy mnie także zainteresowanie okazywane nowemu serwisowi, forum czy nawet podforum dla członków Sekcji Tolkienowskiej. Szkoda jednak marnować energię na wymyślne acz nie mające nic wspólnego z prawdą oskarżenia jak te przedstawione w piątkowym komentarzu. Prawdę mówiąc nie zwykłem nazywać wypowiedzi innych głupimi więc przepraszam za to słowo. I na tym proponuję zakończyć ten rozdział dyskusji.
Galadhorn, dnia 17.04.2007 o godzinie 21:06
Kochani, witajcie znowu. Tym razem z Polski. Chciałem tylko dodać kilka słów do tego, co napisałem z Hiszpanii. Co do lubienia i nielubienia ludzi. To, co napisał M.L. to dla mnie szok! Rzadko spotykam się z tym, że ktoś tak otwarcie i bez zahamowań pisze, że nie lubi konkretnej, nazwanej z nicka (czyli prawie z imienia i nazwiska, bo wiemy o kogo chodzi) osoby. Można nie lubić czyichś zachowań, czyjegoś trybu życia, czyichś idei. Ja sam jednak nigdy, przenigdy nie ośmieliłbym się nie lubić człowieka!!! Trzeba w sobie tworzyć postawę miłości (już nawet nie “lubienia”, ale MIŁOŚCI) do innych ludzi, starać się w nich szukać dobra. Widzę jednak, że modne w fandomie staje się jawne wyrażanie swoich nienawistnych uczuć (w etyce nie ma “nie lubienia” – to się po prostu nazywa “nienawiść). Naszym ideałem powinien być FILANTROPIA! Tom czy ja to nie osoby z powieści, papierowi bohaterowie. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości. Do lubienia ludzi nie da się zmusić, można jednak namawiać. Namawiam Was, o czasowi (mam nadzieję) mizantropowie!
Tarcil, dnia 18.06.2007 o godzinie 20:00
Witajcie!
Przede wszystkim przepraszam, że odgrzewam zimny już kotlet i poruszam ponownie ten temat, być może nikt nie zauważy nawet tego komentarza. Ale mimo to, chciałbym parę słów napisać.
Serdecznie gratuluję Tornene, Galadhornowi i wszystkim, którzy mieli swój udział w tworzeniu Elendiliona tego, że powstał taki serwis i że mają szczęście być jego tatusiami! Drodzy przyjaciele (ufam, że mogę tak Was nazywać, mimo, że nie znamy się dobrze, lub nawet wcale) to jest według mnie świetna idea – łączyć, zamiast dzielić, pokazywać wspólne punkty zamiast różnic, wszystkie działania, które mają na celu łączenie fanów Tolkiena uważam za niesamowicie potrzebne i jak najbardziej dobre! Sam myślałem o serwisie internetowym, który w pewnym sensie miałby podobne działąnie jak Elendilion, ale, niestety, nie udało mi się go zrealizować, i raczej już się nie uda. Za to chciałbym mocno włączyć się w ruch jednoczenia fanów Tolkiena, zapoczątkowany tym serwisem.
Kilka słów o mnie, bo rozumiem doskonale, że nie wszyscy mnie kojarzą, fanów Tolkiena jest mnóstwo, a Arda to tylko ich niewielka część, przechodząca niestety swoje własne trudności i problemy. Jestem Przemek “Tarcil” Kwiecień, mam przyjemność być prezesem Stowarzyszenia Arda, celem moich działań zawsze było, jest i będzie nawiązywanie przyjaźni i wzmacnianie współpracy wszystkich grup Tolkienowskich. Nie jestem w tym najbardziej skuteczny, głównie z powodu pracy, która zabiera mi 3/4 czasu w ciągu dnia, a męczy tak, że trzeba wcześnie się kłaść. Jednak staram się jak mogę. Organizujemy coroczny Zlot Miłośników Tolkiena ARDA (o którym niedługo napiszę coś więcej), gdzie staram się zaszczepiać w innych myśli o jednoczeniu, o miłości innych ludzi (właśnie tak, jak pisał Galadhorn pod którego słowami mocno się podpisuję), o tym, że drugi człowiek, choć inny – nie jest gorszy, jest w nim wiele interesujących, dobrych, ciekawych rzeczy, zjawisk, zwyczajów. Wystarczy chcieć. Ja w to wierzę, myślę, że Galadhorn również. I wielu, wielu innych.
Od lat prowadzę własną stronę o Tolkienie – Ardę. Ostatnio zaniedbana niestety, do tego zaatakowana przez hakerów trochę podupada, i czeka na lepsze czasy (czyli jak zmienię pracę, będę miał więcej czasu to spróbuję ją odświeżyć). Prowadzę więc stronę, informuję innych o wydarzeniach w światku Tolkienowskim, zbieram użytkowników, zachęcam do tworzenia społeczności… a tu pojawia się Elendilion. I nagle coś, czego M.L. może nie zrozumie: nie myślę “O kurczę, przecież oni odciągną moich użytkowników, przecież nie będzie miał kto czytać moich newsów”. Myślę “Dzięki Bogu! Są jeszcze osoby, którym na sercu leży łączenie fanów Tolkiena, tej naszej wspaniałej rodziny” I życzę Wam serdecznie wszystkiego najlepszego, w miarę możliwości dodam swoje trzy grosze dla naszej wspólnej, mam nadzieję, korzyści.
Nie rozumiem zupełnie postawy M.L. i staję, jeśli to coś może znaczyć, po stronie Elendiliona. Arda nie zginie, Zlot nadal będzie, strona nadal w internecie się pojawiała będzie. Łączmy się, jednoczmy, ale pamiętajmy o indywidualnościach, o tym, że każdy ma swoje barwy, które tworzą piękno naszego świata, naszego, i Tolkienowskiego.
Łączmy się, nie szukajmy gniewu, nie pielęgnujmy niezrozumienia… Przecież “Władca Pierścieni” jest opowieścią o jednoczeniu się wszystkich, mimo różnic ich dzielących, o zjednoczeniu, które pozwoliło zwyciężyć zło, niezgodę, od lat chowane urazy. Nie potrzebujemy tego. Możemy, powinniśmy, to odrzucić.
Przepraszam, że tak długo:) Chcę stanąć w jednym szeregu z Wami, chcącymi łączyć, zamiast dzielić. Już kończę, jeszcze raz gratuluję, pozdrawiam, a do Pana M.L. zadaję pytanie: Czym byłby fandom Tolkienowski, gdyby każdy się izolował, najwyżej w małych grupkach zbitych wokół kolejnych stron Tolkienowskich… co moglibyś zrobić, co pokazać? A razem możemy dużo. Bardzo dużo. Razem możemy wszystko. Ogranicza nas tylko wyobraźnia.
Pozdrawiam gorąco,
Przemek “Tarcil” Kwiecieńa.
Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 20:16
Tarcilu, dziękuję Ci serdecznie za ten głos. Nie pozostanie on niezauważony! Na pewno. A ja z chęcią podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Dziękuję! I zapraszam Ciebie oraz całą Ardę do jak najlepszej współpracy. Może napiszecie informację o Waszym Stowarzyszeniu? Może też zachęcicie Gości Elendilionu do odwiedzenia Waszego Zlotu? Serdecznie pozdrowienia! Mae govannen!
Tornene, dnia 26.11.2007 o godzinie 19:57
Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis, Tarcilu… Przepraszam.
Elendilion rzeczywiście radzi sobie nieźle i to mnie cieszy, nawet jako rzadko obecnego w życiu rodziny wujka
Czy bardziej łączy on, czy dzieli środowisko? Nie jestem pewien, choć chciałbym wierzyć, że raczej to pierwsze. 
Super że się odezwałeś! Życzę wytrwałości w pielęgnowaniu Ardy – zlotu, strony, wyobraźni…
Galadhorn, dnia 29.10.2008 o godzinie 11:06
Po półtora roku istnienia serwisu można powiedzieć na pewno jedno – Elendilion informuje o tym, co się dzieje w świecie miłośników Tolkiena w Polsce i na świecie. I jest serwisem aktualizowanym najczęściej w polskim necie. Daleko nam do TheOneRing.net, ale też chyba udaje nam się wyselekcjonować to, co naprawdę najistotniejsze. Liczba odwiedzających wzrasta w powolnym, ale stałym tempie. Mamy też coraz więcej stałych współpracowników.
Czy serwis łączy fandom czy dzieli? Elendilion, jak widać w krótkiej historii serwisu, nie ma takiej mocy. Opowiada on za to bardzo ciekawie, zwłaszcza w komentarzach, o tendencjach, o sympatiach i antypatiach… Odzwierciedla w mniej lub bardziej doskonały sposób to, co się w polskim fandomie dzieje. Tu każdy może być autorem, każdy może sam lub przez pośrednika napisać o tym, co sam robi, albo co go zainteresowało. Jeżeli ktoś bojkotuje takie miejsce, oczernia, zniesławia – wystawia sam sobie świadectwo. Może to być dowód jakichś niezrozumiałych zazdrości na przykład.
Dziś jest tak, że LNDLN nie musi zabiegać o zainteresowanie. To raczej ci, którzy udają, że nasz serwis nie istnieje, umieszczają siebie na marginesie tolkienowskiej sceny w Polsce.
Dziękujemy wszystkim Autorom serwisu i naszym drogim Czytelnikom. Sto lat, Elendilionie!
Tom Goold, dnia 29.10.2008 o godzinie 13:36
Parafrazując wierszyk Tolkiena: “Elendilion is one of these things
Ja również cieszę się, że Elendilion stale się rozwija i jako największy serwis z newsami tolkienowskimi w Polsce radzi sobie całkiem nieźle:)
If you like it you do, if you don’t then you boo”
M.L., dnia 23.06.2011 o godzinie 22:34
I tak oto koło się zamknęło.
Zostaw komentarz